Burza wokół wiatraków

Przedstawiciele kilku firm pukają do drzwi mieszkańców gminy Leśniowice, proponując im zawarcie umów dotyczących postawienia elektrowni wiatrowych na ich działkach. Radny Paweł Bis przestrzegł, że trzeba trzymać rękę na pulsie, bo zaproponowane mu warunki nie były korzystne. Wójt Joanna Jabłońska zapewniła, że gminny prawnik już weryfikuje wzór jednej z umów, ale zastrzegła, że nie może nikomu zabronić ich zawierania. – Nie możemy dopuścić do tego, aby w imię pieniędzy zatruwać ludziom życie – grzmiała radna Monika Mazur, przeciwniczka stawiania wiatraków w gminie.

Gmina Leśniowice jest jedyną w powiecie chełmskim, gdzie stoją dwie elektrownie wiatrowe (w Sielcu). Miało być ich więcej, ale plany te spaliły na panewce kilka lat temu ze względu na ówczesną tzw. ustawę antywiatrakową. Restrykcyjne przepisy w praktyce zablokowały tego typu inwestycje planowane w powiecie chełmskim (i nie tylko), w tym m.in. w gminie Leśniowicach. W związku z tym firma EON wypowiadała wówczas zawarte wcześniej umowy z leśniowickimi rolnikami, na których działkach miały być stawiane wiatraki, a prace planistyczne umożliwiające farmę turbin stały się nieaktualne.

Wcześniej, w gminie Leśniowice przeprowadzono spotkania na temat pozytywów, tj. finansowych korzyści dla samorządu czy rolników, którzy podpiszą z inwestorami stosowne umowy na dzierżawę swych gruntów pod wiatraki, ale też ewentualnych negatywnych skutków farm wiatrowych. O tych ostatnich przekonywała wielokrotnie Monika Mazur z Sielca, wiceprzewodnicząca Rady Gminy Leśniowice, zagorzała przeciwniczka stawiania wiatraków w gminie. Kilka lat temu miała niejedną „przeprawę” z poprzednim wójtem w tej kwestii. Ostatnio – siłą rzeczy – nie musiała protestować, bo temat budowy farm wiatrowych pozostawał niejako zamrożony. Teraz jednak wraca i to ze zdwojoną siłą.

Projekt nowelizacji „ustawy wiatrakowej” przyjęto latem ubiegłego roku, a w najbliższym czasie Sejm ma się nią zająć. Zakłada ona, że nowa elektrownia wiatrowa może być zlokalizowana tylko na podstawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w minimalnej odległości 500 metrów od zabudowy. Tymczasem w gminie Leśniowice w ostatnim czasie pojawili się przedstawiciele firm, zainteresowanych stawianiem wiatraków, którzy proponują mieszkańcom podpisywanie umów na dzierżawę ich gruntów. Temat na grudniowej sesji Rady Gminy Leśniowice poruszył radny Paweł Bis.

– Nie rozmawialiśmy o tym na sesjach, ale przedstawiciele firm jeżdżą po domach i ja dostałem propozycję ustawienia wiatraka, którą byłem zaskoczony – stwierdził radny P. Bis. – Kiedyś, jak chcieli stawiać wiatraki na naszych polach, okazało się, że to jednak niemożliwe ze względu na bliskość lotniska w Depułtyczach, ale teraz już ponoć nie jest za blisko. Wstępnie dowiedziałem się już, że propozycja umowy, którą otrzymałem, jest dla mnie bardzo niekorzystna.

Joanna Jabłońska, wójt gminy Leśniowice, przyznała, że mieszkańcy przekazali jej informacje o tym, iż przedstawiciele firm przyjeżdżają do ich domów z propozycjami umów.

– To są prywatne firmy i nie potrzebują mojej zgody, aby jeździć do rolników i zawierać z nimi umowy na postawienie wiatraka – stwierdziła wójt Jabłońska. – Od mieszkańców wiem, że chodzi o przedstawicieli trzech firm. Skontaktowałam się z jedną z nich i poprosiłam o wzór umowy. Otrzymałam go i jest on obecnie weryfikowany przez naszego mecenasa. Robimy to po to, aby mieszkańcy nie podpisywali umów, które byłyby dla nich niekorzystne. Ale tak naprawdę ja nikomu nie mogę nic zabronić. Jeśli te firmy będą podejmowały działania w naszym urzędzie, to będziemy wiedzieli, co dokładnie planują. Na razie wiem, że jedna z firm planuje postawienie dwudziestu czterech wiatraków.

Radny Grzegorz Michalczuk stwierdził, że nie rozumie, jak to jest, iż „jakaś firma wchodzi sobie i stawia na naszym terenie, co chce”. Wójt Jabłońska odpowiedziała mu, że na razie nikt nic nie stawia, a gmina obecnie może ewentualnie wydać tylko decyzje o warunkach zabudowy.

– Przyjdzie jednak czas, że będzie pod obrady stawiana uchwała w kwestii zmiany planu zagospodarowania dotycząca wiatraków, ale obecnie firmy rozmawiają z mieszkańcami i przygotowują się do tych inwestycji i są to ich indywidualne rozmowy – mówiła wójt Jabłońska. – Gdy pokazano mi założenia, poprosiłam, aby odsunąć turbiny jak najdalej od zabudowań, choć oni zachowali minimalną odległość nakazaną przepisami.

Wiesław Wierzchoś stwierdził, że w związku z tymi planami krajobraz gminy może się diametralnie zmienić, czym wywołał do odpowiedzi radną M. Mazur.

– Mam nadzieję, że ta farma nie powstanie – oznajmiła radna M. Mazur. – Proponuję wycieczkę tam, gdzie wiatraki stoją od dziesięciu lat, aby porozmawiać z mieszkańcami. Nie chodzi o rozmowy z wójtem, który będzie zachwalał i mówił, ile z tego pieniędzy i nie chodzi o rozmowy z ludźmi, którzy czerpią z tego korzyści. Chodzi o rozmowy z osobami, które mają pięćset czy sześćset metrów za domem postawiony wiatrak: jak oni śpią, ile z nich przyjmuje leki antydepresyjne, jak pogorszyła się ich jakość życia w imię interesu, chciwości. Nie można dopuścić do tego, aby dla pieniędzy zatruwać życie ludziom.

Z kolei ks. Jacenty Sołtys, wiceprzewodniczący Rady Gminy Leśniowice, zauważył, że teraz jest możliwość stawiania mniejszych turbin na zaspokojenie indywidualnych potrzeb danego gospodarstwa, a on chętnie zgodziłby się, gdyby ktoś chciał mu taki wiatrak ustawiać.

– To proszę sobie taki malutki wiatrak u siebie na plebani postawić, bo on nie ma dużego oddziaływania, a my tu mówimy o wielkich budowlach – oznajmiła radna M. Mazur, a radny-ksiądz stwierdził, że to z jej strony niepotrzebna „złośliwość”.

Wójt Jabłońska stwierdziła, że radna Mazur swoje stanowisko już wyraziła, ale rada liczy piętnastu radnych i wszyscy oni będą w tej sprawie decydować, gdy przyjdzie na to czas, a „na razie nie ma, co się nakręcać”.

– A na końcu będzie tak, że nie będziemy mogli spać, gmina będzie miała jakieś pieniądze, a rolnicy zostaną z ręką w nocniku – oznajmiła radna Mazur, ale i tak ostatnie słowo należało do wójt Jabłońskiej, która stwierdziła, że ona już nie może spać, a czasami „przez takie właśnie gadanie”.

Do tematu wrócimy. mo