Było późno i ciemno…

– Są jeszcze ludzie, którzy potrafią bezinteresownie pomóc – mówi nasza Czytelniczka, dziękując pracownikowi Kolei, który pomógł jej córce.

W pociągach zdarzają się różne sytuacje. Przyjemne, gdy zawiera się ciekawe znajomości i mniej przyjemne, gdy ma się do czynienia z agresywnymi pasażerami. W takim przypadku interweniować muszą funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei. Wielu podróżnym zdarzyło się przegapić swój pociąg, zasnąć w nim albo po prostu nie zdążyć wysiąść na stacji, na której się planowało. Tak też było w przypadku młodej chełmianki, która 12 stycznia wracała pociągiem z Lublina do Chełma. Dziewczyna nie zdążyła wysiąść na stacji Chełm Główny i pojechała dalej. Pociąg zakończył kurs i został odstawiony na bocznicę. Dziewczyna znalazła się w obcym, nieznanym sobie miejscu. Nie było jej do śmiechu. Pora była późna, a wokół ciemności.
– Córka miała dwie możliwości albo oczekiwać na kolejny pociąg, który miał nadjechać za dwie godziny, albo wracać pieszo – mówi nasza Czytelniczka. – Z pomocą przyszedł jej pracownik Kolei, kończący właśnie służbę. Zaproponował podwiezienie samochodem do Chełma. Chciałyśmy serdecznie podziękować mężczyźnie, który okazał zainteresowanie. Pomógł i zrobił więcej niż określał to zakres jego obowiązków. Są jeszcze osoby, które potrafią bezinteresownie pomóc. (opr. mo)