CBA zarzuca, uczestnicy bronią, a ambasada się odcina

Z bliżej nieznanych powodów województwo lubelskie ma wciąż marszałka i samorząd, który z kolei prowadzi różnego typu instytucje czy spółki. Zdaniem niektórych znakomicie wszystkie te zadania mogłoby przejąć Centralne Biuro Antykorupcyjne, które najlepiej zna się i na rządzeniu miastem i regionem, i na promocji, i na prowadzeniu lotnisk.

O problemach prezydenta Krzysztofa Żuka piszemy już w innym miejscu. Nie jest on jednak jedynym lokalnym prominentem na celowniku agentów. Rozwojowa okazuje się też afera z „najdroższą pielgrzymką świata”, czyli wyjazdem 96 lubelskich samorządowców i przedsiębiorców do Izraela, organizowanym przez Port Lotniczy Lublin przy współpracy z Fundacją Dziedzictwa Kulturowego i Przemysłowego Andrzeja Gumienniczka oraz Helping Hand Coalition Global Forum znanego z afery Art-B Andrzeja Gąsiorowskiego. CBA uważa, że przy organizacji wyjazdu doszło do szeregu nadużyć skutkujących „niegospodarnym rozporządzaniem mieniem spółki”. W efekcie „nadużycia uprawnień (art. 296 par. 1 kk) przez Prezesa Portu Lotniczego Lublin SA w Lublinie” niefortunna wycieczka kosztowała aż 1,5 mln zł, na czym zarobił podmiot prywatny (czyli wspomniani partnerzy Lotniska).

Prezes się broni i oburza

Prezes PLL Krzysztof Wójtowicz organizację wyjazdu uważa za „wzorową” i potwierdza, że celowo (sic!) nie skorzystał z przetargowego trybu wyłonienia partnera (ani samodzielnie nie przygotował wyjazdu), bo… „chciał właściwej realizacji projektu”. Najbardziej zaś prezesa oburza… nagłaśnianie rzekomej afery, „w wyniku czego spółka poniosła straty wizerunkowe”, a port wiązał z wyjazdem poważne plany co do uruchomienia z czasem, jeśli nie stałego, to przynajmniej czarterowego połączenia z Izraela do Świdnika.
Władze PLL (należącego do samorządów miasta i województwa) wspierają także samorządowi udziałowcy, w tym występujący w imieniu Urzędu Miasta Lublin Mariusz Sagan, dyrektor Wydziału Strategii i Obsługi Inwestorów. Wyjazdu i jego kosztów bronią również uczestniczący w nim przedsiębiorcy. – Odbyliśmy sporo ciekawych biznesowych spotkań, uczestniczyliśmy w konferencji z udziałem decydentów i przedsiębiorców, co może zaowocować wspólnymi przedsięwzięciami, ściągnięciem do nas izraelskich inwestorów i turystów – przekonuje jeden z uczestników wyjazdu. – Sam koszt organizacji wyjazdu może wydawać się horrendalny, ale jak policzy się koszty poszczególnych elementów, to na pewno jest on do wytłumaczenia.

Od całego tego zamieszania odcięła się natomiast ambasada RP w Izraelu. W niepodpisanej odpowiedzi na zapytanie przesłane przez Fundację Wolności wskazano, że żaden uprawomocniony przedstawiciel nie uczestniczył w wydarzeniu, a przyczyną tego była „wzbudzająca wątpliwości, co do wiarygodności organizatorów forma i treść zaproszenia (zawierająca m.in. niekonsultowaną z placówką, informację sugerującą zaangażowanie Ambasady w wydarzenie)”.
TK