Cenzura pod szpitalem?

Spod chełmskiego szpitala zniknęły klepsydry zmarłych pacjentów i pracowników służby zdrowia umieszczone w ramach akcji protestacyjnej lekarzy rezydentów. – Czyżby do szpitala wdarła się cenzura? – pytają pacjenci.

W miniony poniedziałek przy głównym wejściu do chełmskiego szpitala pojawiły się znicze i klepsydry. A na nich hasła: „Dla pacjentów, którzy zmarli przez niewydolność systemu”, „Dla naszych Koleżanek i Kolegów, pracowników ochrony zdrowia, którzy zmarli z przepracowania i braku środków ochrony osobistej”, „Dla systemu, o którego reformę nie mogliśmy się doprosić, a który właśnie ostatecznie się zawalił”.

Okazało się, że to ogólnopolska akcja protestacyjna lekarzy rezydentów, którzy chcieli uczcić pamięć pacjentów i osób z personelu medycznego, które zmarły przez niewydolność systemu.

– Czujemy się oszukani przez rząd. Brakuje leków, brakuje środków ochrony osobistej, brakuje procedur, brakuje ludzi. Brakuje wszystkiego. Z pompą ogłaszane są podwyżki wynagrodzeń za walkę z CoViD, których nikt dotąd nie widział – tłumaczą rezydenci, których akcję poparła Naczelna Izba Lekarska.

Happening zrobił wrażenie na pacjentach i przechodniach, którzy szybko zauważyli, że klepsydry dzień później zniknęły. – Czyżby do szpitala wdarła się cenzura? – pytali.

– Nie ma żadnej cenzury. Nie wiem, kto zdjął te klepsydry, ale na pewno nie z polecenia dyrekcji – zapewnia Mariusz Kowalczuk, zastępca dyrektora ds. administracyjnych w chełmskim szpitalu. – Tym bardziej, że widziałem, iż znicze nadal stały przy murku i nikt ich nie zabrał.

Łukasz Dutka, lekarz rezydent i szef Związku Zawodowego Lekarzy działającego przy chełmskim szpitalu, mówi, że faktycznie kartki z hasłami zniknęły, ale nie wie, z czyjej inicjatywy. – We wtorek po południu sami uprzątnęliśmy natomiast znicze – mówi. – Cel został osiągnięty. Chodziło nam o zwrócenie uwagi na problem, poruszenie ludzi i rozpoczęcie debaty na temat sytuacji w służbie zdrowia. I wydaje się, że udało się to zrobić. (bf)