Chciał się zabić przez matematykę?

Humanista, laureat konkursów, młody społecznik. Aż dziw bierze, że tak zdolny i uczynny chłopak może mieć aż tak wielkie problemy z jednym przedmiotem i… nauczycielem. Uczeń zadzwonił do swojej dziewczyny, że przez matematykę zamierza się utopić, po czym uciekł. Nauczycielka mówiła, że jest największym dnem w klasie.


O sprawie poinformowała nas matka chłopca. Jak mówiła, szkoła nie dostrzega problemu i nie kwapi się do pomocy chłopcu, który zmaga się z cukrzycą, depresją i lękiem przed matematyką – każą mu sobie odpuścić…

Chłopak chodzi do chełmskiego liceum. Swoją przyszłość chce związać z palestrą. – To typowy humanista, olimpijczyk – zachwala go matka.

Nastolatek jest też zaangażowany społecznie, przez co ceniony i chwalony przez nauczycieli. Ma tylko jeden problem – z matematyką. Nigdy nie był z niej orłem, ale jakoś sobie radził do czasu, aż jego klasę przejęła nauczycielka, która powróciła z emerytury. Zaczęły się sypać jedynki, potem ze strachu przed kolejnymi – i komentarzami ze strony matematyczki – zaczął opuszczać lekcje. Chłopak nie mógł sobie z tym psychicznie poradzić. Bał się, że nie zda do następnej klasy. W piątek (7 czerwca) zadzwonił do swojej dziewczyny, że chce się utopić przez matematykę i uciekł. Rodzice szukali go wszędzie. Na szczęście znaleźli.

– Jego psychiatra mówi, że ma blokadę przed matematyką. Panicznie się jej boi, ale chce poprawić oceny. Chodził na korepetycje. Nauczycielka powiedziała, że on wymyśla chorobę, jego psychiatra „to żaden lekarz”, a korepetytor do niczego się nie nadaje. Podsumowała, że cała jego klasa to dno, a on jest największym – opowiada matka. – Na domiar złego kolega ze szkoły syna, który przychodzi na korepetycje do ich matematyczki, uzupełnia jej w domu e-dziennik. Przecież to niedopuszczalne, niezgodne z RODO.

Dyrektor liceum, do którego uczęszcza chłopiec, zapewnił nas, że szkoła zrobi wszystko, by pomóc uczniowi, umożliwić mu zaliczenie przedmiotu i zdanie do następnej klasy. Jak zapewnia, nie wiedział wcześniej o chorobach chłopca, zaś odnośnie wysługiwania się przez matematyczkę innymi uczniami w uzupełnianiu e-dziennika mówi wprost: – To absolutnie niedopuszczalne.

Wraz z początkiem czerwca dyrektor wystąpił do urzędu miasta o zgodę na pozbycie się od 1 września papierowych dzienników i pozostanie wyłącznie przy elektronicznych. To będzie się wiązało z sierpniowym szkoleniem dla nauczycieli z zasad korzystania z e-dzienników oraz właśnie przestrzegania przepisów o ochronie danych osobowych. Matematyczka, o której mowa, ma z początkiem nowego roku szkolnego znów odejść z pracy na świadczenie emerytalne. (pc)