Chciała się wcisnąć na komisję

Nie udało się wyłonić nowego dyrektora Szpitala im. Wyszyńskiego w Lublinie, bo w zamkniętej części procedury konkursowej usiłowała wbrew przepisom wziąć udział posłanka PO, Marta Wcisło. – Działałam zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora chcąc sprawdzić pogłoski, że konkurs został z góry ustawiony – broni się parlamentarzystka.


Za Skubisem technicy i niższy personel…

Cóż, nie jest tajemnicą, że nie po to Piotr Matej zrezygnował z kierowania marszałkowskim departamentem zdrowia i przeszedł na al. Kraśnicką, żeby teraz wracać jak niepyszny do Urzędu. Co jednak nie znaczy, że uprawnienia posłanki nie stoją w sprzeczności z rozporządzeniem ministerstwa zdrowia, które wyraźnie zabrania obecności osób postronnych podczas przesłuchania kandydatów.

– Obecność osób trzecich może wpływać na zachowanie kandydatów, mogą sobie tego nie życzyć, co z kolei może skutkować protestami i odwołaniami. Może to zaburzać całą procedurę konkursową i niepotrzebnie ją wydłużać – tłumaczy decyzję przewodniczącego komisji konkursowej o wyproszeniu posłanki Remigiusz Małecki, rzecznik UMWL.

Odmiennego zdania jest Krzysztof Jakubowski z Fundacji Wolności. – Regulamin konkursu i zarządzenie ministra mówią swoje. Ale w ustawie o wykonywaniu mandatu posła jest wyraźnie napisane, że pani poseł ma prawo wglądu w działalność administracji. Zakładam, że pani poseł chciała obserwować przebieg pracy komisji, a nie wpływać na jej rozstrzygnięcie. Na pewno jawność procesu wyboru dyrektora nikomu by nie zaszkodziła – komentuje Jakubowski.

Tak czy inaczej posłanka Marta Wcisło dała Zarządowi Województwa wygodny pretekst dla odroczenia decyzji – podczas gdy „Wyszyńskim” i tak kieruje przecież p.o. dyr. Piotr Matej. Oburza to tę część załogi, która nadzieje na poprawę sytuacji szpitala wiązała z osobą odwołanego gwałtownie w trakcie pandemii Krzysztofa Skubisa, którego kilkumiesięczne rządy faktycznie przyniosły pewną stabilizację zarządzania i finansów oraz szanse na ich choć trochę trwalsze ustabilizowanie. Niechętna Matejowi jest zwłaszcza miejscowa „Solidarność’80”.

…za Matejem ci co oszczędniejsi

Z drugiej jednak strony również K. Skubis nie miał w placówce samych fanów, a jego z kolei krytycy zwracają uwagę, że oszczędności i redukcję strat, którymi tak lubił się reklamować uzyskał kolejnymi cięciami kadrowymi – jednocześnie zatwierdzając co najmniej dyskusyjne wydatki z tytułu umów zawieranych z podmiotami zewnętrznymi, świadczącymi na rzecz „Wyszyńskiego” usługi o dyskusyjnej użyteczności (bramki elektroniczne i system identyfikacji, nowe wielkie umowy telekomunikacyjne). Dyr Matej zaś jaki jest, taki jest, ale przynajmniej jeśli chodzi o wydatki rękę ma ciężką i każdy pieniądz ogląda trzy razy – mówią z kolei pracownicy bardziej otwarci na usankcjonowanie zmian w jednostce.

Obie koncepcje i dokonania tak Skubisa, jak i Mateja, miały zetrzeć się w konkursie, co jednak skutecznie uniemożliwił happening posłanki Wcisło. Dzięki akcji PO – p.o. dyrektora nadal rządzi więc „Kraśnicką”, plan naprawczy Szpitala (który już z kolei…) pozostaje w zawieszeniu, zwaśnione grupy pracowników patrzą na siebie wilkiem, a pacjenci…

Pacjenci w całym tym cyrku są po staremu – najmniej ważni. TAK