Chełm w National Geographic

Zdjęcie Marka Meckiera, chełmskiego fotografa, urzekło przedstawicieli „National Geographic”. Foto „Chełmskiej Górki” wraz z obszernym artykułem o Chełmie można zobaczyć w najnowszym numerze czasopisma. Nasze miasto zaliczono do czterdziestu „niesamowitych miejsc na lato”.

Marek Meckier fotografią fascynuje się od dziecka. Zawodowo zajmuje się nią od kilkunastu lat. Przez ten czas zdążył ugruntować już swoją pozycję w tej branży. Jest jednym z najbardziej „wziętych” i znanych fotografów w Chełmie. Uwielbia swój fach i doskonale się w nim sprawdza. Utrwala ulotne chwile nie tylko z rodzinnych uroczystości czy chełmskich imprez i koncertów. Meckier uwielbia podróże. Nawet wtedy nie odkłada aparatu. W każdym z odwiedzanych miejsc daje upust swojej fotograficznej pasji. Jako lokalny przewodnik Google publikuje w internecie mnóstwo zdjęć. Są takie, które odnotowały prawie milion odsłon. Ale nie tylko egzotyczne miejsca w dalekich krajach są obiektem jego twórczości. Unikatowe zdjęcia chełmskich zabytków i lokalnych ciekawostek rekreacyjnych autorstwa Meckiera też są podziwiane. Turystycznych perełek jest w naszym regionie sporo, choć chełmianie czasem o tym zapominają. Właśnie wykonane przez Meckiera i zamieszczone na jednym z portali internetowych zdjęcie „Chełmskiej Górki” wypatrzyli przedstawiciele „National Geographic”.

– Pani z „National Geographik” napisała mi w mailu, że urzekło ją moje zdjęcie i zapytała, czy można je wykorzystać w ich publikacji – opowiada Meckier. – Oczywiście się zgodziłem. Dzięki temu powstał świetny artykuł o Chełmie. Cieszę się, bo to dla naszego miasta wspaniała promocja. Zaliczono nas do czterdziestu miejsc w kraju, które warto odwiedzić latem.

Obszerną publikację o Chełmie opatrzoną zdjęciem bazyliki NNMP z panoramą miasta autorstwa Meckiera opublikowano w najnowszym numerze „National Geographic”. Artykuł to część cyklu „Polska jest najpiękniejsza”. Autor publikacji pisze, że „Górka” to jedno z najpiękniejszych miejsc w Chełmie, stanowiących dowód „dawnej multikulturowości i zawiłej historii”. Pokrótce opisano historię bazyliki i grodziska Daniela Romanowicza sprzed setek lat. Przytoczony jest też cytat z powieści Isaaca Bashevisa Singera: „Ci, którzy opuszczają Chełm, zakończą wędrówkę w Chełmie. Ci, którzy zostają w Chełmie, są już tam na pewno. Wszystkie drogi prowadzą do Chełma. Gdyż cały świat to jeden wielki Chełm”. Dziennikarz „National Geographic” wspomina o dawnym rynku, czyli Pl. Łuczkowskiego ze zrekonstruowaną studnią, ulubionym miejscem spotkań chełmian.

Zamieścił też ciekawostkę dotyczącą jednego z jedenastu pomników przyrody w Chełmie. Chodzi o ajlant gruczołowaty zwany bożodrzewem lub drzewem niebios. To mierzące 15 m wysokości i ponad 2 m obwodu drzewo rosnące nieopodal pomnika poległych (…). Drzewo wrosło w krajobraz Pl. Łuczkowskiego. Dziennikarz „National Geographic” zwraca uwagę na arcydzieło baroku, czyli kościół pw. Rozesłania Świętych Apostołów. Dużo miejsca poświęcono na opis podziemi kredowych: „w pewnej chwili w jednej z komór gasną światła i z ciemności wyłania się duch Bieluch. To strażnik ukryty w podziemiach, duch białego niedźwiedzia, który według legendy zamieszkiwał jaskinię pod trzema dębami na Górze Chełmskiej, aż pewnego dnia wystraszony ukrył się pod ziemią…”.

I jak tu nie odwiedzić Chełma, gdy czyta się taką zachętę? Chełmianie często nie doceniają uroków swojego miasta. Marek Meckier, którego zdjęcie było przyczynkiem do artykułu o Chełmie w „National Geographic”, przyznaje, że jemu trudno byłoby wyjechać z rodzinnych stron.

– Niedawno byłem na Dominikanie – opowiada Meckier. – Fascynujące miejsce, ludzie, przepiękne rafy. Wykonywane zdjęć w takich okolicznościach daje olbrzymią satysfakcję i frajdę. Przedstawiciele pewnej firmy po zobaczeniu moich fotografii i ich opisów zaproponowali mi pracę. Ale zdałem sobie sprawę, że nie mógłbym zostawić Chełma, swoich przyjaciół, klientów…

Meckier wkrótce wybiera się na Kubę. Można się spodziewać kolejnej internetowej fotorelacji obrazującej wyjątkowe miejsca, ludzi, a także kolejnych rekordów w liczbie odsłon jego niepowtarzalnych zdjęć. (mo)