Chodzą po pustych klasach?

Lekcje online muszą być prowadzane z różnych sal, zgodnie z naszym planem zajęć. Oznacza to, że przechodzimy z jednej pustej klasy do drugiej. To niedorzeczne – mówi nauczyciel chełmskiego liceum. – To bzdura – kwituje dyrektor szkoły.

– Bareja by tego lepiej nie wymyślił – komentuje kąśliwie nauczyciel. Z tego, co opowiada, wraz z ponownym wprowadzeniem nauczania na odległość w Zespole Szkół Ekonomicznych i Mundurowych im. gen. W. Andersa w Chełmie zapanował dziwny zwyczaj:

– Zgodnie z decyzją dyrekcji każda lekcja ma być przeprowadzona w tej sali, w której powinna być normalnie – zgodnie z planem zajęć. Oznacza to, że przechodzimy od jednej pustej klasy do drugiej. Nim siądziemy, podepniemy i uruchomimy sprzęt, który jest stary i niewydolny, mija już dziesięć – piętnaście minut lekcji – opowiada.

– To bzdura – kwituje Edyta Chudoba, dyrektor chełmskich „Ekonomów”. – Owszem, od 1 września to uczniowie poszczególnych klas przebywali cały dzień w jednej sali, a nauczyciele przychodzi do nich. Tak było w wielu szkołach w Polsce, żeby zminimalizować ryzyko zarażenia. Przykładowo bywało więc tak, że polonista uczył w sali chemicznej i na odwrót, ale teraz już tak nie ma, bo nie ma uczniów w szkole.

Nauczyciele sami między sobą uzgadniają, kto którą salę zajmuje danego dnia. Zresztą pracują w systemie zmianowym, więc w jednym czasie nie ma ich wielu – nawet mniej niż połowa – podczas gdy wolnych sal mamy dużo. I w każdej z nich jest komputer – podkreśla dyrektor. (pc)