Chuć wsadziła go za kraty

Wtargnął do zamkniętego domu i usiłował zgwałcić starszą kobietę. Dzień później dostał się na kolejną posesję i zaatakował jej właścicielkę – bił, dusił, łapał za piersi. Ten sam degenerat 6 lat temu, na oczach małego dziecka, próbował zgwałcić wczasowiczkę.

W środę (3 sierpnia) w Sądzie Rejonowym we Włodawie Jarosław P. z Orchówka usłyszał 2 wyroki – pierwszy opiewający na 2,5 roku więzienia za usiłowanie zgwałcenia starszej kobiety, drugi – za siłowe usiłowanie odwiedzenia od zgłoszenia innej sprawy organom ścigania, co „kosztowało” go rok za kratami. Sędzia zdecydował się połączyć obydwa wyroki i w sumie Jarosław P. spędzi w kryminale 3 lata i 3 miesiące. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Rozprawa przeciwko zwyrodnialcowi z Orchówka odbywała się za zamkniętymi drzwiami. Wszystko przez wzgląd na dobro pokrzywdzonych przez niego osób. A tych w bogatym dorobku kryminalnym Jarosława P. było sporo. Zasłynął on w 2010 r., kiedy to wracając pieszo z Włodawy do rodzinnego Orchówka „wstąpił” po drodze do wynajmowanego przez małżeństwo z dziećmi domku. Przez uchylone okno wszedł do pokoju, w którym spała matka z jednym dzieckiem i korzystając z okazji zaczął ją obmacywać. Kobieta zorientowała, co się dzieje dopiero wtedy, gdy zwyrodnialec zdjął jej majtki. Narobiła rabanu i napastnik uciekł nim na pomoc przybiegł jej mąż, który z pozostałymi dziećmi przebywał w drugim pokoju. P. wkrótce trafił przed oblicze sprawiedliwości i w ramach pokuty za usiłowanie doprowadzenia do innej czynności seksualnej ponad dwa lata spędził w więzieniu. Niestety, pobyt w zamknięciu nie wyleczył jego chorych popędów – przeciwnie, zostały one tylko rozbudzone. W lipcu ub. r. Jarosław P. ponownie próbował dać upust swojej chuci. Tym razem na ofiarę upatrzył sobie starszą mieszkankę Włodawy. Zakradł się na jej posesję, wtargnął do zamkniętego domu i szarpiąc oraz przytrzymując usiłował doprowadzić ją do obcowania płciowego. Na szczęście i tym razem nie dopiął swego, bo staruszka krzykiem i bardzo agresywną postawą oparła się napastnikowi, który w końcu dał za wygraną i uciekł. Wszystko to działo się 30 maja 2015 r. Dzień później Jarosław P. postanowił pomóc koledze, którego żona planowała zawiadomić policję o awanturach wszczynanych przez ślubnego. W tym celu wdarł się do jej domu, ściągnął ją z łóżka na podłogę, przygniótł ciałem i zaczął bić, dusić za szyję, łapać za piersi jednocześnie krzycząc, by dała spokój swojemu mężowi, bo inaczej pożałuje. Zaraz po tym zdarzeniu Jarosław P. został aresztowany, a 24 września ub. r. Prokuratura Rejonowa we Włodawie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko zwyrodnialcowi. Jego efektem jest wydany w ubiegłym tygodniu przez Sąd Rejonowy wyrok 3 lat i 3 miesięcy bezwzględnego więzienia. (bm)