Ciągnął policjanta za samochodem

Mężczyzna z Chełma usłyszał m.in. zarzut czynnej napaści na funkcjonariusza po tym, jak ciągnął za swoim samochodem policjanta, który próbował go zatrzymać. Mundurowy wisiał na drzwiach auta dopóki jego kierowca… nie utknął w korku.

To miała być typowa interwencja domowa, a o mały włos nie doszło do tragedii. We wtorek (18 sierpnia) patrol Komendy Miejskiej Policji w Chełmie otrzymał wezwanie do mieszkania na osiedlu Kościuszki. Chodziło o awanturującego się męża, który – co potwierdzili na miejscu mundurowi – miał znęcać się psychicznie i fizycznie nad żoną. By uspokoić furiata i przywołać go do porządku, funkcjonariusze zamierzali osadzić go w policyjnym areszcie.

Ten jednak ani myślał o nałożeniu kajdanek i dobrowolnym oddaniu się w ich ręce. 37-latek rzucił się do ucieczki, a policjanci pobiegli za nim. Mężczyzna wskoczył do samochodu zaparkowanego przed blokiem przy ul. Wolności i nie zamierzał go opuścić. Jeden z interweniujących funkcjonariuszy sięgnął do środka, próbując wyciągnąć kluczyki ze stacyjki. Wtedy kierowca ruszył.

Będąc połową ciała w samochodzie, policjant próbował odpiąć pas bezpieczeństwa kierowcy i siłą wyciągnąć go z jadącego auta, ale… zaplątał się w jego pas. Nie mając już nic do stracenia, 37-latek jechał w stronę ul. Lwowskiej, a umundurowany policjant wisiał na drzwiach jego samochodu. Nie puścił, bo i nie miał jak, był w pułapce. Uratował go korek uliczny, w którym utknęli po przejechaniu kilkudziesięciu metrów.

Zatrzymany 37-latek (był trzeźwy!) został w czwartek, 20 sierpnia, doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Chełmie. Usłyszał zarzuty znęcania się nad żoną, kierowania gróźb oraz czynnej napaści na funkcjonariusza. Na wniosek policji i prokuratury sąd zastosował wobec niego 3-miesięczny areszt tymczasowy. (pc)