Ciasno w szkołach

Do liceów i techników wkroczył podwójny rocznik. W niektórych chełmskich szkołach zabrakło sal lekcyjnych, więc adaptowano na nie inne pomieszczenia, w tym gabinety nauczycielskie czy sale w internacie. W bursie przy ul. Powstańców Warszawy tylu było chętnych do zakwaterowania, że utworzono dodatkową grupę. W internacie przy Zespole Szkół Technicznych niektórym trzeba było odmówić przyjęcia.

We wrześniu w szkołach średnich rozpoczął naukę tzw. podwójny rocznik, czyli absolwenci trzecich klas gimnazjum i ósmych klas podstawówek. Oznacza to większą liczbę uczniów i większy tłok w liceach, technikach i szkołach branżowych. Taki jest efekt likwidacji gimnazjum i reformy oświatowej przeprowadzonej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Wraz z pierwszym dzwonkiem ogólnopolskie media obiegły fotografie szkolnych korytarzy, na których widać było stłoczonych jak sardynki w puszkach uczniów.

W chełmskich szkołach średnich też daje się odczuć kumulację roczników. Jeszcze przed 1 września br. rodzice uczniów sygnalizowali naszym dziennikarzom, że w niektórych chełmskich szkołach lekcje mają potrwać nawet do godziny 20.00. Ten scenariusz na razie nie został potwierdzony. Mamy informację, że zajęcia kończą się najpóźniej o godzinie siedemnastej.

Ale w niektórych placówkach ponoć trzeba było zaadaptować gabinety nauczycielskie czy biblioteki na sale lekcyjne. Informacje dotyczące warunków nauczania w chełmskich szkołach średnich docierają do chełmskiego Związku Nauczycielstwa Polskiego. Kwestie te będą przedmiotem dyskusji na wtorkowym posiedzeniu prezydium ZNP w Chełmie. Jeśli zgromadzone informacje okażą się niepokojące, związkowcy zapewne zwrócą się z prośbą o ich sprawdzenie do organu prowadzącego.

Gabinet wicedyrektora salą lekcyjną

Dyrektorzy chełmskich szkół średnich przez całe wakacje przygotowywali się na przyjęcie podwójnego rocznika. Obmyślano, które pomieszczenia można zaadaptować na sale lekcyjne, opracowywano plany zajęć tak, aby skutki kumulacji roczników były jak najmniej dotkliwe. Barbara Baluk, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych w Chełmie, przyznaje, że było to trudne zadanie z punktu widzenia organizacyjnego. W ubiegłym roku szkolnym w ZST uczyło się 615 uczniów, a obecnie jest ich 788. W salę lekcyjną przekształcono m.in. gabinet wicedyrektora, a także trzy sale w internacie (w tym świetlicę). Przerwy są pięciominutowe. Dyrektor Baluk cieszy się, że ostatnie zajęcia kończą się o godzinie 15.45, czyli jeszcze nie aż tak późno.

– Najmniej komfortowe będą wędrówki uczniów i nauczycieli do budynku internatu – mówi dyrektor Baluk. – Teraz jeszcze jest ciepło, ale gorzej pod tym względem będzie zimą. Nie było łatwo zorganizować wszystko, jak należy, ale udało się.

Edyta Chudoba, dyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych i Mundurowych w Chełmie, mówi, że „Ekonomy” od dawna cieszą się popularnością ze względu na profile kształcenia i są jedną z najliczniejszych placówek w regionie. W ubiegłym roku szkolnym uczęszczało tu 821 uczniów, a obecnie 876. Lekcje kończą się o godzinie siedemnastej (dawniej zdarzało się, że o dziewiętnastej).

– W naszej szkole od dawna liczba uczniów wynosiła ponad ośmiuset, więc nie odczuwamy pod tym względem znaczącej różnicy – mówi dyrektor Chudoba.

Oblężenie w bursie i internacie

Dyrektor Baluk informuje, że w internacie przy ZST mieszka 127 uczniów. Chętnych było dużo więcej. Do internatu przyjęto w pierwszej kolejności uczniów ZST, a pozostałym odmówiono, bo miejsc dla nich nie wystarczyło. Pewnym utrudnieniem dla mieszkańców internatu może być fakt, że w trzech jego pomieszczeniach do 14.00 będą trwały zajęcia lekcyjne.

– Ułożyliśmy plan tak, aby lekcje kończyły się tam do godziny czternastej, a potem mieszkańcy internatu mogli już z nich swobodnie korzystać – mówi dyrektor Baluk.

W bursie szkolnej przy ul. Powstańców Warszawy podczas pierwszej rekrutacji przyjęto maksymalną liczbę osób – 175, które weszły w skład pięciu grup, czyli tylu, co każdego roku. Ale zainteresowanych było więcej. Sporządzono listę rezerwową i z niej utworzono dodatkową grupę, a w zasadzie pół grupy, liczącej 17 osób.

– Dodatkową, siedemnastoosobową grupę utworzyliśmy po to, aby umożliwić przyjęcie do bursy wszystkim tym, którzy się o to ubiegali – mówi Agnieszka Walewska-Maksymiuk, dyrektor Zespołu Wychowania i Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej nr 2 w Chełmie. (mo)