Ciasno, wąsko, niebezpiecznie

Bezpieczeństwo ludzi powinno być najważniejsze – podnoszą mieszkańcy Horodyszcza i domagają się zdecydowanych działań ze strony gminy. Niemal cały ruch z drogi wojewódzkiej przeniósł się do nich, a jezdnia – choć piękna i wyłożona asfaltem – jest zbyt wąska, by dwa samochody mogły się tam spokojnie minąć.

Chodzi o odcinek drogi w Horodyszczu na granicy z miastem – przedłużenie ul. Budowlanej w Chełmie. Lata temu miasto zobowiązało się do budowy wzdłuż niej kanału deszczowego, gmina zaś miała drogę wyasfaltować. Kanału miasto nie zrobiło do dziś, a gmina – żeby nie czekać w nieskończoność – pod naciskami mieszkańców zdecydowała się wybudować węższą drogę, zostawiając tym samym część pasa na budowę kanału w przyszłości. W efekcie w 2013 roku wyasfaltowano 3-metrową jezdnię.

Wszystko było względnie dobrze do czasu, kiedy w 2018 gmina wylała asfaltem kolejny odcinek w Horodyszczu – prowadzący do drogi wojewódzkiej nr 812. Kierowcy, w tym ciężarówek, odkryli dobrej jakości skrót prowadzący do miasta, dzięki któremu mogą zaoszczędzić parę ładnych kilometrów. Dla mieszkańców tej części wsi na granicy z Chełmem oznaczało to koniec spokojnego życia.

Zwrócili się więc o pomoc do gminy, a ta ustawiła znaki zakazu ruchu pojazdów ciężarowych i ograniczenia prędkości do 40 km/h (później usunięte zostały też ubytki, a pobocza utwardzone). Problem jednak nie zniknął, a wręcz przeciwnie – nasilił się wraz z remontem DK 12. Na wąskiej drodze, gdzie nie ma chodnika, a która kiedyś była prawie nieuczęszczana, nagle zrobiło się niebezpiecznie. Do ograniczeń mało kto się stosuje.

– Nie można wyjść, bo strach, a z dzieckiem to już tym bardziej. Nie ma jak wyjechać ani minąć się z tym, który jedzie z naprzeciwka, bo jest za wąsko. Ruch jest teraz od rana do nocy, bez przerwy jeżdżą i hałasują jak szaleni. Już jeden skasował ogrodzenie, bramę i dwa drzewa na mojej posesji – mówi mieszkaniec Horodyszcza. – Dla nas było lepiej, jak tego asfaltu w ogóle nie było – dodaje mężczyzna.

Właściciele domów przy tym feralnym odcinku zwracali się o pomoc, gdzie tylko mogli. Urząd wojewódzki odpisał im, że w trosce o ich bezpieczeństwo wystąpią do policji z prośbą o wzmożone patrole. – Ani razu nie było żadnej kontroli. Policja pojawiła się za to, gdy napisaliśmy do gminy, że chcemy w ramach zwrócenia uwagi na panujące zagrożenie zablokować drogę. Och, wtedy to dwudziestu policjantów przyjechało do Horodyszcza. Kąpałem ciężko chorą matkę, gdy córka przybiegła i powiedziała, że radiowozy zjechały. Naczelnik przyznał nawet, że specjalnie tego dnia ściągnął ludzi z wolnego – opowiada mieszkaniec wsi.

Ludzie mają dość szarż na drodze, ciągłego jazgotu i życia w strachu. Jak mówią, skoro nikt nie jest w stanie zdyscyplinować kierowców, którzy uprzykrzają im życie, sprawą powinna się zająć gmina, bo to oni wybudowali drogę niezgodną z przepisami. – Parametry tej drogi nie odpowiadają warunkom technicznym, jakie powinny spełniać drogi publiczne klasy L. Jej szerokość powinna mierzyć 5,5 m, a nie 3. To niezgodne z ustawą. Jeżeli był to pierwszy etap budowy, to do czasu jej zakończenia droga ta nie powinna w ogóle zostać oddana do użytku. Domagamy się poszerzenia jej do określonych w ustawie rozmiarów i zamknięcia do czasu zakończenia budowy lub wprowadzenia chociaż strefy ograniczonego ruchu – grzmią.

Zastępca wójta gminy Chełm, Lucjan Piotrowski, obiecuje, że niebawem taka strefa zostanie utworzona (dokumentacja jest na etapie opiniowania przez wojewódzki inspektorat nadzoru budowlanego). Może nie w takim wymiarze, jakby to chcieli mieszkańcy, gdzie pozwolenie na wjazd mieliby tylko oni, ale wprowadzone ma zostać ograniczenie prędkości na tym odcinku do 30 km/h.

– Poszerzenie drogi jest możliwe, ale po stronie miasta, to ich grunty. Pamiętajmy też, że wraz z końcem remontu drogi krajowej nr 12, a rozpoczęciem budowy obwodnicy, sytuacja się unormuje i ruch na tym odcinku znacznie zmaleje – dodaje L. Piotrowski. (pc)