Covid męczy wójta Białopola

Henryk Maruszewski, wójt Białopola, ma koronawirusa. Wiosną, gdy pierwsza fala pandemii zaatakowała gminę, także swoje odchorował. A to niestety oznacza, że przejście Covid-19 nie daje odporności na zawsze. Ale Maruszewski to nie jedyny wójt, którego męczy koronawirus.

Wiosną to właśnie od Białopola zaczęła się pandemia w naszym powiecie. Tam doszło do pierwszych potwierdzonych przypadków zakażeń i to proboszcz tamtejszej parafii, również zarażony koronawirusem, zmarł w szpitalu w Puławach. W czasie pierwszej fali na kwarantannę trafił cały urząd gminy. A wójt Henryk Maruszewski w tym czasie także mocno zachorował.

– W trakcie choroby nie miałem przeprowadzonego testu, ale czułem się okropnie i męczyłem przez kilka dni – mówi. – Dopiero gdy zmarł proboszcz, zrobiłem testy. Ja już wtedy byłem zdrowy i wynik był negatywny.

Ale wójt uważa, że przeszedł Covid-19. Tym bardziej zdziwił się w miniony czwartek, gdy przyszedł wynik kolejnego wymazu. – Od kilku dni czułem się źle, miałem podwyższoną temperaturę, a że od lat choruję na cukrzycę, lekarz zalecił na wszelki wypadek zrobienie testu na koronawirusa. Wynik jest pozytywny – mówi wójt. – Do 16 stycznia jestem na kwarantannie. Powiadomiłem o tym wszystkich, którzy mogli mieć ze mną styczność. Pracownicy sanepidu stwierdzili, że zagrożone mogą się czuć osoby, które przebywały w moim pobliżu dłużej niż 15 minut i nie miały maseczki.

Tydzień wcześniej w gminie odbyła się sesja rady. Radni i pracownicy urzędu przebywali w jednej sali. Nie wiadomo czy wójt już wtedy był nosicielem, czy mógł zarazić się do kogoś z rady. – Raczej od interesanta urzędu, który był u mnie tego dnia a potem okazało się, że wśród jego rodziny jest osoba chora na Covid-19 – domyśla się wójt. – Zadzwoniłem do radnych, którzy siedzieli obok mnie na sesji. Ale samo posiedzenie było krótkie i wszyscy byli w maseczkach. Kto czuje się zagrożony, może się oczywiście przebadać.

Wiosną choroba bardziej dała się we znaki H. Maruszewskiemu. Dlatego jest pewny, że miał koronawirusa. – Wtedy czułem się o wiele gorzej, miałem gorączkę, osłabienie i okropne bóle – mówi. Ale to oznacza, że przejście choroby nie daje na stałe odporności. A jeśli wójta zaraził faktycznie ktoś z mieszkańców, kto wiedział, że jego domownik jest chory na Covid-19, to świadczy tylko o ogromnej bezmyślności ludzi. Niestety, do naszej redakcji nadal docierają sygnały o ludziach, którzy nic nie robią sobie z wyraźnych oznak choroby u siebie czy swoich bliskich i zdrowie innych przedkładają na udane zakupy i noworoczne promocje w sklepach.

H. Maruszewski to nie jedyny wójt, który męczy się z koronawirusem. Na kwarantannie przebywał przed tygodniem także wójt Sawina, Dariusz Ćwir, który również zachorował na Covid-19 i któremu choroba także dała się we znaki. (bf)