Nasz człowiek w Och-Teatrze

Janek zawsze wyróżniał się z tłumu. I nie tylko za sprawą swoich 196 centymetrów wzrostu. Z łatwością zjednywał sobie ludzi. To dusza towarzystwa, o czym na co dzień przekonują się osoby, z którymi pracuje, m.in. Krystyna Janda, Jerzy Stuhr czy Szymon Majewski. Ten ostatni za tydzień przyjedzie do Chełma i zaprezentuje spektakl, którego producentem jest właśnie Jan Malawski, prawie 26-letni chełmianin.

Jan Malawski. Producent teatralny, asystent reżysera. Studiował prawo na Uniwersytecie Warszawskim. Chociaż sam przyznaje, że – na szczęście – prawnikiem nie został. Od 2012 roku jest związany z Fundacją Krystyny Jandy Na Rzecz Kultury i założonym przez Fundację Och-Teatrem.

Marlena Gołębiowska: – Patrząc na Twoją karierę z pewnością można powiedzieć, że nie liczy się wiek – liczą się umiejętności i kompetencje. Masz 26 lat, a pracujesz jako producent wykonawczy w Och-Teatrze Krystyny Jandy. Jak wyglądała Twoja droga do tego miejsca?
Jan Malawski: – Jeszcze przez dwa tygodnie mam 25 lat, nadal jestem młody i przystojny! A tak na poważnie, pracę w teatrze rozpocząłem jako asystent producenta wykonawczego przy spektaklach „Przedstawienie Świąteczne w Szpitalu Św. Andrzeja” w reżyserii Krystyny Jandy i „Ich Czworo” w reżyserii Jerzego Stuhra. Później pani Krystyna dała mi szansę i już zostałem w teatrze. W marcu minęły trzy lata, odkąd rozpoczęliśmy próby do mojego pierwszego spektaklu „One Mąż Show” Szymona Majewskiego.
– Jak wygląda praca producenta wykonawczego? To pewnie nie jest praca w stylu „odbębnić 8 godzin i do domu”.
– Zarówno w Teatrze Polonia, jak i w Och-Teatrze, w którym pracuję, producent wykonawczy jest jednocześnie asystentem reżysera. Jako asystent uczestniczę we wszystkich próbach, od pierwszej czytanej, aż do premiery. Natomiast sama praca producenta wykonawczego to w dużej mierze praca biurowa. Ustalam plan prób, dostosowując go do potrzeb fundacji oraz do terminów twórców, koordynuję wszelkie sprawy związane z umowami, stanowię łącznik pomiędzy realizatorami a fundacją. Kiedy już dochodzi do premiery, jestem na każdym spektaklu, zarówno w Och-Teatrze, jak i na wyjazdach. W naszych Teatrach gramy codziennie, a w weekendy nawet dwa razy dziennie, dlatego ciężko mówić tu o odbębnianiu 8 godzin. Bardzo często rano mamy próbę a wieczorem spektakl, więc trzeba poświęcić dużo czasu, ale uważam Och za miejsce absolutnie wyjątkowe, w którym praca i przebywanie są przyjemnością.
Aktorzy, którzy u nas grają są genialnymi ludźmi z poczuciem humoru, a moje koleżanki i koledzy z pracy to absolutny top topów, zarówno jako ludzie, jak i specjaliści. Mówiłem już, jaki Och-Teatr jest wspaniały?
– 12 maja w Strzesze u Wojciecha, notabene lokalu twojego taty, wystąpi Szymon Majewski. I to na twoje zaproszenie i z Twoim spektaklem. Jak się poznaliście?
– Nasza współpraca rozpoczęła się od spektaklu „One Mąż Show”. Próby trwały prawie 3 miesiące. To był czas dobrej zabawy i śmiesznych żartów. Bardzo śmiesznych. Szymon jest dobrym i ciepłym człowiekiem, który myślami zazwyczaj jest gdzieś indziej. „One Mąż Show” zagraliśmy do tej pory 85 razy. Spektakl u taty pod Strzechą będzie 86. Serdecznie zapraszamy.
– Dziękuję za rozmowę.