Czy radny ma ciągnik z przyczepą?

Jeden z radnych gminy Kamień poprosił o załatanie ubytków w gminnej drodze. Wójt Dariusz Stocki zachęcił go, aby sam przywiózł kruszywo z pobliskiej wsi, skoro ma ciągnik z przyczepę. – I ja, i inni radni czy sołtysi nieraz już tak robiliśmy, gdy nie było innej możliwości – tłumaczy wójt Stocki, wskazując, że potrzebny jest zakup gminnego sprzętu.

Dariusz Stocki, wójt gminy Kamień, omawiając na sesji przyszłoroczne inwestycje zaproponował, aby kupić ciągnik z osprzętem, pług do odśnieżania, kosiarkę, beczkę asenizacyjną, a także blaszany garaż do przechowywania tego sprzętu. Wójt stwierdził, że przeanalizował wydatki na usługi typu koszenie traw, odśnieżanie czy usuwanie awarii przepompowni. Wyszło, że gminie opłaci się zrezygnować z części tych usług i wykonywać je przy pomocy własnego sprzętu, obsługiwanego przez dwóch zatrudnionych pracowników gospodarczych.

– Kiedyś gminy odchodziły od własnego majątku, ale dziś się to zmienia i uważam, że naszej gminie przyniesie to oszczędności – stwierdził wójt Stocki. – Za usługi związane z usuwaniem awarii przepompowni, które się u nas zdarzają, płacimy czterdzieści tysięcy złotych, a koszt odpowiedniej beczki asenizacyjnej to trzydzieści pięć tysięcy złotych.

Gdybyśmy kupili odśnieżacz, to sami moglibyśmy odśnieżyć mniej uczęszczane drogi gminne. Te główne nadal odśnieżaliby wykonawcy wyłonieni w przetargu. Do tego potrzebny byłby też nowy ciągnik, za który zapłacilibyśmy około sto sześćdziesiąt pięć – sto siedemdziesiąt tysięcy złotych. Do tego jeszcze kosiarka, dzięki której zrezygnowalibyśmy ze zlecania usług wykaszania poboczy, chodników. Zajęliby się tym nasi pracownicy, którzy mają odpowiednie kategorie prawa jazdy.

Pamiętam, że dziesiątego maja zleciliśmy wykaszanie, a dwudziestego piątego – po obfitych deszczach znowu konieczne były te usługi. Nieraz zdarzało się też, że ja lub inni radni czy sołtysi dowoziliśmy własnym sprzętem kruszywo do naszych miejscowości, bo akurat nie było innej możliwości. Gdybyśmy mieli swój sprzęt, to by się skończyło. Potrzebny byłby jeszcze zakup blaszanego garażu, aby było gdzie ten sprzęt przechowywać. Taka jest moja propozycja.

Wkrótce potem jeden z radnych poprosił o dwieście lub trzysta kilogramów kruszywa, aby wyrównać jedną z dróg gminnych.

– Pan radny ma ciągnik? Przyczepę? To właśnie chciałbym radnego poprosić, aby podjechał do Haliczan, gdzie mamy zsypane dwanaście ton kruszywa – stwierdził wójt. – Ja powiadomię sołtysa, żeby to panu udostępnił. Gdy pan radny będzie mógł przyjechać, to proszę mnie powiadomić, umówimy się i nasi pracownicy podsypią te ubytki kruszywem. (mo)