Czyje krowy ważniejsze?

Dlaczego straż pożarna bardziej zaangażowała się w poszukiwanie zbiegłych jałówek rolnika z Bukowy Małej a nie pomogła odnaleźć krów gospodarzowi z Bachusa? – pytała podczas ostatniej sesji rady gminy w Sawinie sołtys z Chutcza i radna Dorota Żuk. – Rodzina straciła bydło warte aż 15 tys. zł.

Przed tygodniem pisaliśmy o nietypowej akcji strażaków z gminy Sawin. Ochotnicy pomogli złapać jedną z trzech młodych jałówek, które uciekły rolnikowi z Bukowy Małej. Zwierzę zawędrowało aż do sąsiedniej gminy Ruda-Huta gdzie zauważył je tamtejszy mieszkaniec. Ale zanim strażacy je złapali, na prośbę wójta, do którego zgłosił się rolnik, szukali krów po okolicy.

W poszukiwania zaangażowali się druhowie z kilku jednostek. I teraz o to zaangażowanie straży w pomoc rolnikowi pytała, za pośrednictwem przewodniczącej rady gminy, sołtys z Chutcza. Bo w marcu, w jej sołectwie była podobna sytuacja, ale straż nie odnalazła zaginionych krów. Rolnicy z Bachusa stracili bydło o wartości aż 15 tys. z.

– Sołtys z Chutcza pyta, dlaczego te zwierzęta w Bachusie nie zostały odnalezione – czytała pytanie przewodnicząca, Iwona Wołoszkiewicz. – Była informacja, że w momencie kiedy te krowy były do złapania strażacy wycofali się. Natomiast w Bukowie przez kilka dni przeczesywali las i odnaleźli zwierzęta.

Sprawę uściśliła radna z Chutcza, Dorota Żuk. – W marcu rodzina z Bachusa zgłosiła sprawę do policji i do gminy – mówiła. – Straż przyjechała i chciała pomóc odszukać te krowy, ale okazało się, że trzeba ponieść koszty poszukiwania, że niby sami będą musieli zapłacić. Gdyby wiedzieli, że to nie są duże sumy to by się zgodzili. Nie wiem czy był podany jakiś koszt poszukiwania czy nie. I niby był telefon z gminy, że muszą strażacy wracać.

Radna mówiła, że straż ratuje koty z drzew i robi inne rzeczy, a nie pomogła w tej sytuacji. – Tu zaginęły trzy jałówki, poszły w pole i nie zostały odnalezione – mówiła. – A czytałam w gazecie, że w Bukowie krowy zostały odnalezione i chwała strażakom za to. Ale dlaczego tak się nie stało też w Bachusie? My się przejmujemy, bo to ludzie, którzy ciężko pracują.

Dariusz Ćwir, wójt Sawina tłumaczył, że straż powinna pomagać ratować mienie a takim jest też inwentarz w gospodarstwie. I za taką pomoc rolnik nie powinien płacić. Gmina pokrywa koszty późniejszych diet strażaków za udział w akcji. Więc musiało dojść do nieporozumienia.

– Problem w tym, że strażacy nie zlokalizowali tego bydła. W przypadku zwierząt z Bukowy Małej osoba wskazała, w którym miejscu jest jałówka i dlatego została złapana – mówił D. Ćwir. – Jeżeli uda się namierzyć zwierzęta, to straż pojedzie i spróbuje je złapać. Sam poczuwam się do tego. żeby pomóc i w jednej akcji w Bukowie też brałem udział.

Jedną z krów z Bachusa udało się ostatecznie złapać. Dwie nadal są na wolności. Widziano je podobno w okolicy Cycowa. (bf)