Dacia Sandero Stepway 0,9 TCe 90 KM

Około 50 tys. zł kosztuje rumuńska namiastka małego crossovera, czyli Dacia Sandero Stepway. Może nie ma napędu na obie osie, pojemnego wnętrza ani modnych ostatnio bajeranckich gadżetów, za to pod jednym względem bije konkurencję na głowę – to auto nie boi się żadnych, największych nawet dziur.


Nadwozie i wnętrze

Do testu dostaliśmy Dacię Sandero w uterenowionej wersji Stepway. Od cywilnej wersji Stepway różni się zwiększonym prześwitem oraz pakietem stylizacyjnym, w skład którego wchodzą: plastikowe nakładki na nadkola, progi, osłony zderzaków i relingi dachowe. Przedni pas, wzorem większości konkurencji, tworzą proste reflektory rozdzielone dużą atrapą chłodnicy z dwiema poziomymi listwami oraz logo marki pośrodku. Pod nimi mamy charakterystyczny dla Stepwaya trójkolorowy zderzak, u dołu wykończony „na terenowo”.

Maski, wbrew obecnym trendom, nie zdobią żadne, najmniejsze nawet przetłoczenia, co jest zrozumiałe w przypadku budowy samochodu „za rozsądne pieniądze”. Tył to wzór prostoty. Niemal idealnie kwadratowe, małe lampy, prosta klapa z półokrągłą szybą wyglądają przyzwoicie, ale tanio. Nieco szyku zadaje jedynie wysoko zamontowany zderzak z niewielkim, srebrnym dyfuzorem i wbudowaną w niego końcówką wydechu.

Wnętrze nowego Stepwaya wyróżnia jedno: twarde i wszechobecne plastiki. Są one jednak dobrze spasowane i nie skrzypią nawet na dużych nierównościach. Nie zmienia to jednak faktu, że w tym aucie oszczędności widać na każdym kroku. Świadczy o tym niemal zupełny brak możliwości wyboru koloru tapicerki (zwykła czarna lub zwykła czarna z wstawkami z czarnej skóry ekologicznej).

Listę kolorów lakieru nadwozia ograniczono do sześciu pozycji. Taniość czuć, siedząc na fotelu, któremu brakuje nawet regulacji wysokości, czy trzymając kierownicę, którą przestawić można jedynie w pozycji góra-dół, a i to w bardzo ograniczonym zakresie. To wszystko nie wpływa pozytywnie na pozycję za kółkiem, czego efektem jest dyskomfort odczuwany już po kilkudziesięciu przejechanych kilometrach.

Na kolana nie powala także stylizacja deski rozdzielczej, choć trzeba przyznać, że wygląda ona całkiem schludnie. Konsola środkowa, której centralnym punktem jest dostępny za niewielką dopłatą (950 zł) wyświetlacz systemu Media Nav to wzór ergonomii. Do obsługi panelu nie przewidziano ani jednego przycisku pomocniczego – wszystkim steruje się dotykowo. Menu jest czytelne i niezwykle proste w obsłudze. Pod wyświetlaczem umieszczono pokrętła do obsługi nawiewów powietrza oraz włącznik manualnej klimatyzacji.

Nieźle prezentuje się zestaw trzech klasycznych zegarów z centralnym prędkościomierzem, mocną stroną Sandero jest też kierownica – ma fajny wygląd i dobrze leży w dłoniach. Dacia nie rozpieszcza pasażerów zasiadających na tylnej kanapie. Tam najlepiej widać, a właściwie czuć, dość skromne wymiary Stepwaya. Zajęcie miejsca z tyłu wymaga od wyższych osób nie lada ekwilibrystyki – ja miałem problem ze zmieszczeniem stopu pomiędzy kanapą a słupkiem. Musiałem wykręcić stopę równolegle do kanapy, by móc ją wyjąć lub włożyć.

Silnik i skrzynia biegów

Pod maskę testowego Sandero Stepway trafiła nowa konstrukcja o pojemności zaledwie 0,9 l i mocy 90 KM. Trzycylindrowa benzynowa jednostka charakteryzuje się dość nieciekawym brzmieniem, odczuwalnymi wibracjami na biegu jałowym, ale też zaskakująco dobrą dynamiką. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa tylko 11,1 s, co na taki samochód jest wartością bardzo dobrą. Średnie spalanie przy ciężkiej nodze to ok. 7 l benzyny na 100 km, a więc też zupełnie przyzwoicie. Przeniesienie napędu na przednie koła realizowane jest w Dacii za pośrednictwem 5-stopniowej manualnej przekładni. Biegi wchodzą pewnie, bez zgrzytów, choć skok lewarka jest długi. W trasie brakuje wyraźnie 6 przełożenia.

Zawieszenie i komfort jazdy

Zawieszenie jest niewątpliwie najlepszą stroną małej Dacii. Nie dość, że zestrojono je miękko tak, by maksymalnie amortyzowało nadwozie od nawierzchni, to jest jeszcze wzmocnione. Dzięki temu idealnie spisuje się na naszych drogach klasy „B” i „C”. Zwiększony prześwit pozwala też na zapuszczenie się poza utwardzone szlaki. Podczas normalnej jazdy doskwiera brak wyciszenia – w kabinie słychać silnik, a po przekroczeniu 130 km/h w środku jest już bardzo głośno.

Wyposażenie i cena

Dacia Sandero kosztuje niemal 30 tys. zł. Wersja Stepway w najtańszej konfiguracji to wydatek rzędu 46300 zł. Odmiana testowa miała na pokładzie kilka dodatkowych opcji chociażby kamerę cofania z systemem wspomagania parkowania, system nawigacji satelitarnej, czy lakier metalizowany, które podniosły jej ceną do 50850 zł.