Dajemy radę, bo jesteśmy razem

W edukacji najważniejszym elementem jest stabilność i systematyczność. Od miesiąca żyjemy w nowej rzeczywistości, która przewartościowała dotychczasowe spojrzenie na szkołę. 26 marca spadł na uczniów, rodziców i nauczycieli jak grom z jasnego nieba. Sytuacja niecodzienna, której nie przewidział nikt i nikt się do niej nie przygotował.

Do nowej sytuacji dostosować musieli się wszyscy. Uczniowie, bo sposób nauczania się zmienił, rodzice, bo spadły na nich dodatkowe obowiązki, nie tylko te techniczne, związane z przygotowaniem miejsca pracy dla swojej pociechy, i nauczyciele, bo trzeba dostosować formy nauczania do nowych warunków.

Okiem belfra

Początek, jak każdy początek, był trudny, trzeba przecież zorganizować praktycznie wszystko. Sposób komunikacji, treści programowe, sposoby oceniania i całkowicie przeorganizować harmonogram pracy. Trzeba było mieć głowę pełną pomysłów, nieszablonowych rozwiązań, mnóstwo spokoju i cierpliwości, by we wszystkich szkolnych oddziałach wprowadzić zdalne nauczanie.

Nauczyciele podkreślają, że największe słowa uznania należą się rodzicom. To oni podjęli to wyzwanie i znakomicie się z niego wywiązali, poświęcając przygotowaniom swój cenny czas, wiedzę, umiejętności, a przede wszystkim wykazali się zrozumieniem i mądrością.

Wirtualne lekcje

Dla rodziców to było nowe wyzwanie. Mnóstwo materiału, mało czasu, problemy techniczne i komunikacyjne – to tylko podstawowe trudności zgłaszane przez nich na początku. Na szczęście ludzka życzliwość i zrozumienie pozwoliły te problemy przezwyciężyć. Po miesiącu zdalnej nauki rodzice zgodnie twierdzą, że dzieciaki radzą sobie świetnie, a forma nauki spełniła swoją rolę. Niektórzy są nawet zdania, że nowe okoliczności wyzwoliły w ich pociechach nieznane dotąd umiejętności. Okazało się, że nawet najmłodsze dzieciaki w małym palcu mają obsługę komputera, konfigurację komunikatorów czy platform edukacyjnych.

Ja chcę do szkoły

Najłatwiej do nowego trybu nauki przystosowali się oczywiście uczniowie. Dla nich, na co dzień korzystających z wirtualnych sposobów komunikacji, nowy sposób uczenia się był nieomal naturalny. Oczywiście nie licząc faktu, że jednak trzeba się uczyć. Najtrudniejszym zadaniem okazała się nieoczekiwanie obecność na lekcjach. Kiedyś rzecz naturalna, bo przecież do szkoły się chodziło.

Dziś jest ona obecna w domu. Wyzwaniem staje się systematyczność i samodzielność. Bo przecież łatwo jest znaleźć odpowiedź w internecie. Na szczęście w tym miejscu mądrością i zrozumieniem znów wykazują się rodzice. Okazuje się także, że w ogromnej części domów słychać jedno zdanie, którego nikt by się nie spodziewał: „Ja chcę do szkoły”.

Nowa sytuacja wymusiła nowe rozwiązania, zbudowała most porozumienia między uwięzionymi w swoich domach dziećmi i ich rodzicami a prowadzącymi lekcje sprzed komputerów nauczycielami. Dziś wszyscy mówią jednym głosem: „Daliśmy radę, bo jesteśmy razem”.