Doktor Puławski odsunięty od badań

Adam Puławski w latach 1994-1998 był rzecznikiem prasowym prezydenta miasta Chełm, Zbigniewa Bajko. Od kilkunastu lat pracuje w lubelskim oddziale IPN, gdzie zajmował się Holocaustem i relacjami polsko-żydowskimi w okresie II wojny światowej. Jest autorem książki „W obliczu Zagłady. Rząd RP na Uchodźstwie, Delegatura Rządu RP na Kraj, ZWZ-AK wobec deportacji Żydów do obozów zagłady (1941–1942)”, a także licznych artykułów naukowych dotyczących tematyki zagłady Żydów. W środowisku uznawany jest za ważnego uczestnika współczesnej debaty historycznej

Partyjna wykładnia w IPN? Taki zarzut pada ze strony historyków, którzy stanęli murem za dr. Adamem Puławskim, pracownikiem lubelskiego oddziału IPN, odsuniętym właśnie od prowadzonych od kilkunastu lat badań naukowych nad Holocaustem i relacjami polsko-żydowskimi w okresie II wojny światowej.


Pochodzący z Chełma naukowiec, dr Adam Puławski, od lat pracował w Biurze Badań Historycznych IPN. Z dnia na dzień został stamtąd przeniesiony do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.
– A to oznacza odsunięcie go od badań naukowych – mówi profesor Dariusz Libionka, współautor listu do szefa IPN Jarosława Szarka, w obronie Puławskiego. Podpisało się pod nim ponad 120 osób, w tym przedstawiciele nauki z Polski i świata, którzy nie zgadzają się z taką decyzją instytutu (m.in. profesor Uniwersytetu Londyńskiego Norman Davies, czy profesor Uniwersytetu Yale Timothy Snyder).
Wybitni intelektualiści w liście piszą o „ogromnym zaniepokojeniu”.
– „Próba marginalizacji dr. Puławskiego zbiega się z gorącą debatą na temat nowelizacji ustawy o IPN i może zostać odebrana jako potwierdzenie wyrażanych w niej obaw o swobodę wypowiedzi historyków zajmujących się problematyką stosunku państwa i społeczeństwa polskiego do zagłady Żydów” – komentują wprost naukowcy.
Jeszcze ostrzejsze słowa padają w publicznych rozmowach na Facebooku.
– To bezpardonowe pozbywanie się pracownika, który od bardzo wielu lat pracuje naukowo w jakiejś instytucji, legitymuje się uznaniem i dorobkiem, ale nie pasuje do przyjętej partyjnej wykładni – odniósł się do sprawy historyk Jakub Petelewicz, sekretarz Centrum Badań nad Zagładą Żydów w Polskiej Akademii Nauk. Dodał, że „ptaszki śpiewają”, że na miejsce, które ma zwolnić Puławski, wkroczyć ma „partyjny funkcjonariusz zasłużony dekomunizacją ulic”.
Jak podał TOK FM, ma chodzić o dr. Rafała Drabika. – To jest zasmucające. Na miejsce Puławskiego szykowany jest pracownik IPN, który nie ma większego dorobku historycznego, naukowego; radykał, który jest związany ze środowiskami skrajnie prawicowymi. Mam nadzieję, że jednak do tego nie dojdzie – stwierdził w rozmowie z radiem profesor Libionka.
IPN nie chce odnosić się do sprawy. Rzecznik prasowy Adam Przegaliński nie potwierdził nawet, czy instytut w ogóle planuje odpowiedzieć na list naukowców i odnieść się do ich prośby o anulowanie decyzji w sprawie chełmskiego historyka.
Puławski na tym etapie nie chce zajmować żadnego stanowiska. (mgO)