Doktor Wojewoda wraca na stanowisko

Coraz mniej kobiet decyduje się rodzić w chełmskim szpitalu. Choć bywają dni, że sale na oddziale świecą pustkami, a statystyka pacjentek i porodów nieubłaganie spada, dyrekcja placówki otwarcie nie chce przyznać się, że chełmianki wolą lubelskie kliniki. Mimo to, by sprostać oczekiwaniom przyszłych mam, planuje remont i wprowadza zmiany na oddziale.

W ubiegłym roku w chełmskim szpitalu urodziło się 730 dzieci, w tym roku już tylko 667. Choć, co prawda, grudzień jeszcze się nie skończył, to jednak nie zanosi się, by statystyka urodzeń nagle podskoczyła i przewyższyła ubiegłoroczną. Nie jest tajemnicą, że wiele kobiet z Chełma i powiatu chełmskiego wybiera na lekarza prowadzącego ciążę medyka z Lublina, by potem urodzić w lubelskiej klinice.

Powód? Powielany przez lata stereotyp, że w Lublinie są bardziej wykwalifikowani lekarze, a i warunki lepsze. Do tego wszystkiego dochodzą opowieści rodzących w Chełmie o przedmiotowym traktowaniu ze strony tutejszego personelu, braku opieki, pomocy i komentarzach typu: „Ma boleć!” w odpowiedzi na prośbę o lek przeciwbólowy po cesarskim cięciu. Efekt jest taki, że coraz częściej sale na oddziale położniczo-ginekologicznym w chełmskiej lecznicy świecą pustkami, podczas gdy w najbardziej obleganym szpitalu Lublinie pacjentki leżą na korytarzu.

Dyrekcja chełmskiego szpitala nie zgadza się z tezą, że chełmianki coraz rzadziej decydują się na poród „u siebie” (podpierają się wynikami ankiety nt. „Oceny satysfakcji i realizacji oczekiwań kobiet wobec opieki okołoporodowej”, zgodnie z którymi 81 proc. kobiet oceniło opiekę w trakcie porodu na poziomie bardzo dobrym, 17 proc. na poziomie dobrym, a 2 proc. na poziomie dostatecznym. Na oddziale położniczym 75 proc. oceniło opiekę na poziomie bardzo dobrym, 21 proc. – na poziomie dobrym a 4 proc. – dostatecznym). Mimo to, robi, co może w walce ze stereotypami i negatywną opinią o tutejszej porodówce.

Pracownicy wysyłani są na szkolenia i konferencje, uczula się ich, by do pacjentek podchodzili ze zrozumieniem. Pomóc przyciągnąć pacjentki mają też bezpłatna szkoła rodzenia i zaplanowany remont traktu porodowego oraz oddziału położniczego (w anonimowych ankietach 88 proc. pacjentek zgłosiło potrzebę wymiany łóżek a 72 proc. – łazienki w każdej sali). W ostatnich dniach dyrekcja wprowadziła kolejne zmiany na oddziale – na stanowisku kierownika Piotra Bijaka zastąpił Krzysztof Wojewoda.

Na oddziale zatrudnionych jest 12 lekarzy, z czego jeden wraz z końcem roku odchodzi na emeryturę i wyjeżdża z miasta. Część to młodzi medycy, którzy – zdaniem dyrekcji – muszą się jeszcze podszkolić, a wyznaczony jako pełniący obowiązki kierownika K. Wojewoda ma doświadczenie na tym stanowisku. (pc)