Dopalacze niosą śmierć

W ubiegłym tygodniu do włodawskiego szpitala trafiła 16-latka z zaburzeniami oddychania i świadomości. Okazało się, że znajomy jej matki sprzedał jej nieznaną substancję, którą nastolatka zażyła. Nie wiadomo, co to było. Gdyby nie szybka interwencja i pomoc medyczna, za chwilę odlotu dziewczyna mogłaby zapłacić najwyższą cenę.

Zaburzenia pracy serca, niewydolność oddechowa, brak czucia w rękach, nogach, nieracjonalne zachowanie, euforia, histeria, ataki paniki, śmierć. Takie mogą być skutki zażywania dopalaczy. W Chełmie i Włodawie takie przypadki już były. Dlatego służby ratunkowe i policja ostrzegają przed zażywaniem substancji niewiadomego pochodzenia. Zbliżają się wakacje, a wtedy różne głupie pomysły mogą przyjść młodzieży do głowy…

Odlot na trawniku

Było gorące, czerwcowe popołudnie. Trzech nastoletnich chłopców leżało na trawniku przy ul. I Pułku Szwoleżerów. Jeden spał, drugi wymiotował, trzeci nie miał siły się podnieść. Wyglądali jak pijani. Przechodząca obok chełmianka wezwała karetkę i zawiadomiła dyżurnego KMP Chełm. Pogotowie zabrało nastolatków: chełmianina oraz dwóch mieszkańców gminy Chełm do szpitala. Zostali hospitalizowani. Sprawą zajęła się policja, bo od początku podejrzewano, że młodzi mogli zażyć substancje niewiadomego pochodzenia. Tak było dokładnie cztery lata temu. Od tamtej pory w Chełmie odnotowano jeszcze kilka przypadków, kiedy to młodzież zażywała dopalacze. Ostatnio ogólnopolskie media poinformowały o 18-latku, który zażył biały proszek i walczy o życie w szpitalu w Oświęcimiu. Dopalacze zamówił w internecie. Dlatego chełmscy i włodawscy policjanci postanowili przestrzec przed takim nieroztropnym zachowaniem. To odpowiedni czas na tego typu apele, bo zbliżają się wakacje, a w wolnym czasie nastolatkom mogą przychodzić do głowy głupie pomysły. Przerażające jest to, że – jak wskazują chełmskie służby ratunkowe – problem ten najczęściej dotyczy bardzo młodych ludzi, często dzieci. Oto przykład z ostatnich dni: W ubiegłym tygodniu do włodawskiego szpitala trafiła 16-letnia mieszkanka tego miasta. Dziewczyna miała problemy z oddychaniem i zaburzenia świadomości. – Policję we wtorek (12 czerwca) o zdarzeniu powiadomiła matka dziewczyny – mówi Elwira Tadyniewicz z KPP we Włodawie. – Na podstawie dokonanych ustaleń mundurowi zatrzymali 33-letniego mieszkańca gminy Hańsk, który najprawdopodobniej udzielił dziewczynie środków odurzających. Mężczyzna usłyszał zarzut udzielania środka odurzającego małoletniej i tym samym narażenia jej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Prokuratura Rejonowa we Włodawie, która prowadzi w tej sprawie śledztwo, wystąpiła do sądu z wnioskiem o tymczasowy areszt na 3 miesiące dla podejrzanego. Za to przestępstwo może mu grozić nawet do 10 lat pozbawienia wolności – dodaje Tadyniewicz. Okazało się, że mężczyzna był znajomym matki dziewczynki. Nieznaną substancję sprzedał jej kilka dni wcześniej za 50 zł.

By takim sytuacjom zapobiec, policjanci w całym kraju codziennie odwiedzają szkoły, gdzie przeprowadzają pogadanki oraz instruują młodzież o właściwym zachowaniu, które pozwoli na uniknięcie niebezpieczeństw, a jednym z tematów są konsekwencje sięgania po dopalacze. – Policjanci ostrzegają przed kupowaniem i zażywaniem jakichkolwiek substancji nieznanego pochodzenia – mówi podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy KMP w Chełmie. – Uświadamiają, że producenci i sprzedawcy dopalaczy kierują się jedynie zyskiem, nie zwracając przy tym uwagi na ludzkie życie. Nieznane specyfiki są zagrożeniem dla zdrowia i życia ludzkiego. W ich składzie często znajdują się substancje niewiadomego pochodzenia, które powodują szybkie, nawet nieodwracalne zmiany w organizmie człowieka. Bezwzględnie należy reagować, jeśli w naszym towarzystwie ktoś zamierza zażyć te substancje dzwoniąc na numer alarmowy 112 i stanowczo odmawiać, gdy ktoś nas do tego namawia.

Anetta Szepel, pielęgniarka koordynująca ze Stacji Ratownictwa Medycznego w Chełmie, informuje, że dopalacze są najbardziej niebezpieczne, bo ich skład często jest nie do ustalenia, a w związku z tym trudno znaleźć na nie odtrutkę. W tym i w ubiegłym roku nie odnotowano na szczęście w Chełmie przypadków, w których ktoś zażył dopalacze. Ale trzeba trzymać rękę na pulsie, bo jeszcze niedawno był to w Chełmie spory problem. W mieście funkcjonował sklep, gdzie oprócz kadzidełek i zapachowych świec, sprzedawano „spod lady” dopalacze. Zakupioną tam tzw. „cząstkę Boga” zażyła m.in. młoda dziewczyna. W efekcie miała problemy z oddychaniem, traciła czucie w rękach i nogach, cierpiała na ogromny ból i zawroty głowy. Po zakupionej w tym samym miejscu „cząstce Boga” młody chłopak dostał palpitacji serca, miał duże skoki ciśnienia. Przedsiębiorca, który sprzedał im dopalacze został oskarżony o narażenie dwojga ludzi na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i ciężki uszczerbek na zdrowiu. Takich przypadków było u nas więcej. Pracownicy chełmskiego pogotowia przypominają sobie nastolatka, któremu w ciągu kilku miesięcy kilkakrotnie musieli udzielać pomocy, bo spożywał różne substancje. Rodzina widziała jego skrajne zachowania: raz wpadał w euforię, innym razem chciał targnąć się na swoje życie. Była też grupa nastolatków, do których wciąż wzywano karetkę, bo również zażywała różne substancje. Anetta Szepel mówi, że zachowanie po zażyciu dopalaczy może być różne. Może się zdarzyć, że człowiek ma omamy wzrokowe. Może np. skoczyć z budynku, bo wyda mu się, że potrafi latać. Osoba pod wpływem dopalaczy zachowuje się nieracjonalnie i jest zdolna do wszystkiego. Szepel zwraca też uwagę, że do tragedii może doprowadzić już jednorazowe zażycie dopalacza.

– Należy uświadamiać ludzi, jakie są konsekwencje zażywania dopalaczy – mówi Szepel. – Ten problem dotyczy najczęściej bardzo młodych osób: już jedenasto-, dwunasto-, trzynastolatków. Dopalacze są najgroźniejsze, bo ich skład jest niewiadomy. Często jest to po prostu unikalna mieszkanka jakiś substancji. W takiej sytuacji nie ma możliwości znalezienia odtrutki. Zachowanie po zażyciu takich substancji może być różne – od euforii, po żal, rozpacz, histerię.

Cząstka Boga

Elżbieta Kuryk, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Chełmie, zapewnia, że sklepów, w których sprzedawano dopalacze, już w Chełmie nie ma. Zostały zlikwidowane.

– Aktualnie nie ma na terenie naszego działania sklepów, w których sprzedawane są takie substancje. Gdyby się pojawiły, natychmiast jedziemy tam z kontrolą i je unieruchamiamy – mówi dyrektor Kuryk. – Ale prawda jest taka, że ludzie młodzi mają nieograniczone pomysły na to, jak zdobyć takie używki. Substancje te mogą występować w różnych formach – jako tabletki, susz, czy proszek i są, niestety, łatwo dostępne np. w internecie.

Chełmski sanepid dysponuje zdjęciami dopalaczy ze skontrolowanych i zamkniętych już sklepów, w których sprzedawano używki. Jeden z nich podpisano tak: „Cząstka Boga, Ganga, Znad Indyjskich gór, i doliny Gangesu. Umiejscowić w ceglanych naczyniach i rozłożyć w czterech kątach pokoju. Prosimy o zapoznanie się z mitologią indyjską, której każdy Bóg ma inną symbolikę. Nie wysypywać zawartości. Chronić przed dziećmi! Produkt nie do spożycia!”. (mo, bm)