Od bieżącego roku Bernard Błaszczuk, wójt gminy Wyryki, będzie otrzymywał miesięczne wynagrodzenie w wysokości blisko 18,5 tys. zł brutto. Decyzja o zwiększeniu jego uposażenia o około 3 tys. zł wywołała ożywioną dyskusję wśród mieszkańców gminy.
Nowa wysokość wynagrodzenia mieści się w ustawowych widełkach określonych przepisami prawa. Z punktu widzenia budżetu gminy zmiana ta traktowana jest jako element porządkowania i aktualizacji polityki płacowej, porównywalny do waloryzacji wynagrodzeń występujących w innych sektorach publicznych. Mimo to, po opublikowaniu informacji o uchwale, w przestrzeni internetowej pojawiły się liczne komentarze, w których część osób wyrażała niezadowolenie, argumentując m.in., że gmina należy do jednostek o ograniczonych dochodach, a wysokość podwyżki przewyższa świadczenia emerytalne niektórych mieszkańców.
W odpowiedzi na te głosy radni stanęli w obronie swojej decyzji. Jak podkreślają, uchwała była wyrazem docenienia zaangażowania i pracy wójta. Radny Tomasz Wieczorek ujawnił kulisy głosowania, zaznaczając, że sam zainteresowany nie zabiegał o zwiększenie wynagrodzenia. „Pan Wójt osobiście prosił, aby rada nie podnosiła mu wynagrodzenia. Decyzja została podjęta z inicjatywy rady” – napisał w komentarzu, wskazując na kompetencje, pracowitość i zaangażowanie Bernarda Błaszczuka w sprawy gminy.
Podobne stanowisko przedstawiła radna z Suchawy Mariola Szajewska, która zwróciła uwagę na konkretne działania obecnego wójta polegające na porządkowaniu zaniedbań z lat ubiegłych. Jako przykład wskazała rozwiązanie problemów związanych z instalacjami fotowoltaicznymi w świetlicach w Suchawie i Zahajkach. Jak wyjaśniła, mimo zamontowanych pomp ciepła, rachunki za energię nie ulegały obniżeniu, ponieważ instalacje fotowoltaiczne nie były podłączone do sieci operatora. Dopiero po interwencji obecnego wójta sytuacja została uporządkowana, co przełożyło się na realne zmniejszenie kosztów utrzymania obiektów.
– Każda decyzja dotycząca wynagrodzeń osób pełniących funkcje publiczne wywołuje emocje i zawsze budzi zainteresowanie mieszkańców – komentuje sam zainteresowany. – Traktuję to ze zrozumieniem, bo pieniądze publiczne są sprawą wrażliwą i każdy ma prawo do własnej opinii. Chcę jednak jasno podkreślić, że wysokość mojego wynagrodzenia nie jest ustalana przeze mnie, lecz przez Radę Gminy, w granicach określonych obowiązującymi przepisami prawa. Przez dłuższy czas moje wynagrodzenie było niższe niż poziom wynikający z tych przepisów, a ostatnia uchwała miała na celu uporządkowanie tej sytuacji.
Mam świadomość, że przy takich tematach zawsze pojawiają się komentarze krytyczne, a czasem także hejt. Przyjmuję je ze spokojem, choć uważam, że warto oddzielać rzeczową dyskusję od emocji i nieprawdziwych ocen. Nigdy nie zabiegałem o podwyżkę i nadal uważam, że najważniejszą miarą pracy wójta są realne efekty działań na rzecz mieszkańców. Swoją rolę traktuję jako służbę, a nie przywilej. Skupiam się na pracy, porządkowaniu spraw zaniedbanych przez lata i konsekwentnym działaniu na rzecz rozwoju gminy. Ocena tych działań należy do mieszkańców i to ona jest dla mnie najważniejsza – tłumaczy Błaszczuk. (bm)









