Dożynek nie będzie

W Starostwie Powiatowym w Chełmie postanowili, że tegoroczne dożynki powiatowe nie odbędą się. Taką samą decyzję w sprawie gminnych dożynek podjęli urzędnicy z gminy Chełm. Wielu samorządowców obawia się, że organizacja takiej imprezy, gdy koronawirus wciąż się rozprzestrzenia, to zbyt duże ryzyko. Poza tym, zostało już za mało czasu na przygotowania.

Dożynki to tradycja we wszystkich gminach powiatu chełmskiego, i nie tylko. Najpierw są msze w intencji rolników, potem zabawy taneczne, jarmarki, wystawy rękodzieła. W świętach plonów uczestniczą nie tylko rolnicy i samorządowcy, ale zjeżdżają na nie też chełmianie, którzy pochodzą z danej gminy, albo mają tam rodziny. Ostatecznie każda z takich imprez gromadzi tłumy uczestników, którzy bawią się do późnych godzin nocnych. Dożynki wypadają w sierpniu lub nawet we wrześniu, ale urzędnicy wiedzą, że aby impreza dobrze wypadła, za przygotowania trzeba się wziąć, wiele miesięcy wcześniej. Na dożynki powiatowe, czyli centralne obchody święta plonów w powiecie chełmskim, co roku zjeżdża tysiące mieszkańców regionu. Ale w tym roku imprezy nie będzie. Z powodu epidemii.

– W tym roku starostwo nie będzie organizowało dożynek powiatowych – mówi Jerzy Kwiatkowski, wicestarosta powiatu chełmskiego. – Ryzyko związane z rozprzestrzenianiem się koronawirusa jest duże, a nawet, jeśli sytuacja się poprawi, to z dnia na dzień nie uda się zorganizować imprezy.

Taką samą decyzję podjęli w gminie Chełm, największej w powiecie chełmskim. Ta doroczna impreza co roku również gromadzi tysiące uczestników. Przez ostatnie lata organizowana była nad zalewem w Żółtańcach, gdzie dodatkowo wypoczywają, zwłaszcza w weekendy, tłumy. Zdarzało się nawet, że w dniu dożynek, droga dojazdowa nad zalew była zakorkowana, tak wiele osób było chętnych na zabawę.

– Za wstępne przygotowania do dożynek wzięliśmy się na początku roku, ustalano występ zespołów, ale odwołano to, bo wybuchła epidemia – mówi Wiesław Kociuba, wójt gminy Chełm. – Nie będziemy organizowali w tym roku dożynek. To uroczystość, podczas której spotyka się ze sobą wiele osób – tańczą, przytulają się, śpiewają. W takiej sytuacji raczej niemożliwe, aby bawili się, zachowując odstępy. Nikt nie byłby tego w stanie dopilnować. Nie wiemy, jak będzie wyglądała sytuacja epidemiologiczna za dwa miesiące, ale nawet gdyby było mniej zakażonych, to takiej imprezy nie da się zorganizować w krótkim czasie.

O organizacji dożynek nie myślą też wójtowie gmin Żmudź czy Dorohusk. Joanna Jabłońska, wójt gminy Leśniowice, też mówi, że na pewno na taką skalę, jak w poprzednich latach, święto plonów się nie odbędzie. (t)