Droższy ból zęba

Po kilkaset złotych do kosztu wizyty potrafią doliczyć prywatne gabinety stomatologiczne w regionie, które wróciły do pracy mimo pandemii. Dodatkowa opłata ma rzekomo pokryć koszty jednorazowych materiałów ochronnych, które muszą teraz stosować. Ale oburzeni pacjenci uważają, że dentyści chcą w ten sposób zrekompensować sobie przestój w pracy i ograniczoną ilość zabiegów, które będą mogli teraz wykonywać. W Chełmie wizyty też podrożały.

O podwyżkach cen usług stomatologicznych głośno było w kraju. W Łodzi lekarze potrafili doliczyć do wizyty 300 zł, tłumacząc się pandemią. W Lublinie, w zależności od gabinetu, wizyty podrożały nawet o 200 zł. Okazuje się, że w Chełmie także zapłacimy więcej.

– Dostałam telefon z gabinetu dentystycznego, w którym miałam umówioną wizytę na maj – opowiada nasza Czytelniczka. – Pani zapytała czy przyjdę na wizytę i poinformowała mnie, że z racji zagrożenia koronawirusem, musi doliczyć 80 zł na środki ochrony. I że to stała opłata, pobierana teraz od każdego pacjenta.

Kobieta uważa, że to za dużo. – Ile może kosztować maseczka i rękawiczki ochronne? – pyta. – Poza tym stomatolodzy cały czas pracowali w rękawiczkach jednorazowych, mieli maski albo przyłbice. Kto jak kto, ale akurat oni do pandemii byli dobrze przygotowani.

Inni uważają, że dodatkową opłatą lekarze chcą tak naprawdę zrekompensować sobie straty z powodu wstrzymania pracy gabinetów. Przez ostatnie dwa miesiące większość przyjmowała tylko nagłe przypadki. Dodatkowa opłata ma też rekompensować mniejsze wpływy, bo chociaż gabinety teraz pracują, to przez reżim epidemiczny umawiają znacznie mniej pacjentów. – A gdy kogoś boli ząb, albo musi przejść leczenie, to nie będzie miał wyjścia i zapłaci – mówią.

Sami lekarze przyznają, że opłatę muszą doliczyć. – W moim gabinecie staram się doliczyć maksymalnie 50 zł – mówi dentystka prosząca o anonimowość. – Ale planujemy zazwyczaj dłuższe leczenie, by w całym rachunku ta opłata nie była odczuwalna. Niestety, nie ma możliwości, żeby tej kwoty nie doliczyć. Koszty materiałów ochronnych jednorazowego użytku wzrosły nawet o tysiąc procent. A po każdym przyjętym pacjencie musimy się przebrać. Fartuchy, rękawiczki, czepki, maseczki są do wyrzucenia. Przyłbice i urządzenia wymagają sterylizacji. Cały gabinet musi być odkażony i wywietrzony, bo nie można używać klimatyzacji, która pracuje w obiegu zamkniętym.

Przez to rzeczywiście gabinety przyjmują znacznie mniej pacjentów. – A rosną nam koszty nawet odpadów medycznych, za których odbiór płacimy teraz znacznie więcej, bo jest ich więcej niż do tej pory – mówią stomatolodzy.

Dodatkowych opłat ani podwyżek nie mogą stosować gabinety, które mają umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia. – Za świadczenia udzielane w ramach umowy z Funduszem nie mogą być pobierane żadne dodatkowe opłaty – mówi Małgorzata Bartoszek, rzecznik prasowy lubelskiego Oddziału Regionalnego NFZ. – Rzeczywiście sama słyszałam o takich praktykach w prywatnych gabinetach, ale nie chcę ich komentować.

Rzecznik zachęca, by pacjenci, którzy mają zastrzeżenia do udzielanych świadczeń, zgłaszali to. – Wtedy NFZ będzie mógł wszcząć postępowanie wyjaśniające – mówi i przypomina, że w umowie z NFZ lekarz określa godziny pracy, w których czynny jest gabinet i w tym czasie powinien przyjmować pacjentów w ramach Funduszu.

Pacjenci boją się, że dodatkowa opłata, a raczej podwyżka, zostanie utrzymana pomimo wygaśnięcia pandemii. – Bo kto być chciał zrezygnować z dodatkowych pieniędzy? – pytają.

Bez doliczania opłat muszą pracować stomatolodzy w Miejskim Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej w Chełmie, który ma umowę z NFZ. I zdaniem dyrektora placówka na tym sporo traci. – Pięćdziesiąt złotych to rzeczywiście realna kwota, jaką trzeba wydać obecnie na środki zabezpieczające – uważa Mariusz Żabiński, dyrektor MSPZOZ w Chełmie. – Ale na początku pandemii materiały ochronne były znacznie droższe.

Jeszcze przed pandemią stomatolodzy, którzy mają umowy z NFZ, podejmowali akcję protestacyjną licząc na zwiększenie finansowania procedur. Ponieważ Fundusz nie podniósł wyceny świadczeń, sporo gabinetów, które mają z nim umowy, nadal nie pracuje. (bf)