Dwie twarze Lublina

– Każdy przyjeżdżający do naszego kraju, uciekający przed wojną, starający się o azyl ma pełne prawo tu zostać, a skrajna prawica nie może dyktować swoich warunków imigrantom w imię chorej, rasistowskiej ideologii – wołał na proimigracyjnym wiecu partii Razem Tomasz Warzocha, rzecznik prasowy lubelskich struktur partii. Obóz Narodowo-Radykalny nie dał się jednak przekonać i pod konsulatem Ukrainy protestował przeciw masowemu napływowi do Polski ukraińskich pracowników.

Imigranci mile widziani…

„Lublin wolny od faszyzmu”, „Polska biała tylko zimą”, „Lublin wita uchodźców” – takie transparenty miały wyrazić stosunek lewicowców z Razem nie tylko do kwestii imigranckiej, ale także do działań środowisk narodowych i kresowych, organizujących w różnych miastach marsze i spotkania krytykujące wzrost nastrojów szowinistycznych i rewizjonistycznych na Ukrainie, wyrażających się niszczeniem polskich miejsc pamięci czy zgłoszeniem na forum parlamentu projektu uchwały uznającego m.in. Chełm za „miasto tymczasowo okupowane przez Polskę”. – To fanatycy, politycy handlujący strachem starają się nas poróżnić, tak jak i podzielić mieszkańców naszego kraju pod względem koloru skóry, wyznania czy preferencji seksualnych. Na to nie może być zgody w otwartym, tolerancyjnym, europejskim społeczeństwie – argumentował Warzocha. Razem skarży się też na bezpośrednie ataki, o które posądza skrajną prawicę. Dwóch działaczy partii, którzy pikietowali pod KUL-em przeciw prelekcji na temat ochrony życia, miało zostać zaatakowanych przez niezidentyfikowanych sympatyków organizacji narodowych

…ale nie przez narodowców

Narodowcy, wspierani m.in. przez Radio Maryja, zostają jednak przy swoich zastrzeżeniach. – Mamy do czynienia z postępującą ukrainizacją polskiego rynku pracy – uważa Tomasz Kalinowski, rzecznik ONR. – Do Polski w 2016 r. przybyło więcej imigrantów niż do Niemiec – mówił, dodając, że obecność tak dużych grup ukraińskich imigrantów prowadzi do zamrożenia wzrostu płac, co godzi w interes polskiego pracownika. W Polsce obecnie przebywa oficjalnie ponad 3,5 miliona Ukraińców. – Nasza akcja nie jest spowodowana zaszłościami historycznymi, ale jest wynikiem szkodliwych działań rządów i korporacji – podkreśla Damian Kita z ONR, zwracając uwagę, że nikt nie obciąża winą za taki stan rzeczy samych Ukraińców. ONR-owcy oskarżyli międzynarodowe korporacje, które dążąc do maksymalizacji zysków, nie wahają się przed wywieraniem presji na rządy krajowe, wpływając tym samym na prowadzoną przez nie politykę migracyjną. – Migranci są narzędziem w ręku wielkich firm i korporacji do zdobycia coraz większego zysku – przekonuje Kita. TAK