Dym czarny, ale zakład czysty

Problem spalania wszystkiego, co wejdzie do pieca nie jest nowy. Niestety, bardzo trudno jest dowieść, że taki proceder rzeczywiście miał miejsce, jeżeli nikogo za rękę się nie złapało. Przykładem jest zakład z Orchówka, z którego komina unosiły się kłęby czarnego dymu, ale podczas kontroli WIOŚ inspektorzy niczego podejrzanego nie wykryli.

Pod koniec marca do naszej redakcji wpłynęła informacja, że jedna z firm w Orchówku, na tzw. „kamczatce”, pali w piecu niedozwolone substancje. Dowodem miały być dołączone zdjęcia, na których widać kłęby czarnego, smolistego wręcz dymu wydobywające się z komina garbarni. Sygnał przekazaliśmy do chełmskiego oddziału Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, który dwukrotnie odwiedził fabrykę, by ją skontrolować. Oczywiście kontrola miała być niezapowiedziana, więc o jej wynikach informujemy dopiero teraz. Gdy inspektorzy odwiedzili zakład kilka dni po otrzymaniu zgłoszenia, nie mogli wejść na jego teren, bo brama fabryki była zamknięta. Ponownie w Orchówku pojawili się w piątek (13 kwietnia). Nie stwierdzili jednak żadnych nieprawidłowości. Obok kotła spalinowego znajdowały się trociny i węgiel, nigdzie nie było plastików, opon czy innych odpadów, których spalanie jest nielegalne. Inspektorzy poinformowali więc właściciela zakładu o tym, w jaki sposób prawidłowo obsługiwać piec opalany tego typu paliwami i na tym ich rola się zakończyła. (bm)