Dyrektor nie pasował?

Dom Pomocy Społecznej im. Roba Inja w Świdniku czeka na nowego dyrektora

Aleksander Piechnik, dyrektor Domu Pomocy Społecznej im. Roba Inja w Świdniku, został zwolniony z pracy. Starostwo wręczenie wypowiedzenia tłumaczy wynikami kontroli urzędu wojewódzkiego, która uznała, że dyrektor w momencie zatrudnienia nie miał wymaganego 3-letniego stażu pracy w pomocy społecznej. Powiatowa opozycja uważa zwolnienie szefa DPS za decyzję czysto polityczną, bo jak osobie, która przez kilkanaście lat była kierownikiem w PCPR i dyrektorem oddziału PFRON, można zarzucić, że nie ma odpowiedniego doświadczenia?


W minioną środę starosta Łukasz Reszka (PiS) poinformował, że zarząd powiatu jednomyślnie podjął uchwałę w sprawie rozwiązania umowy o pracę z dyrektorem Domu Pomocy Społecznej im. Roba Inja w Świdniku, Aleksandrem Piechnikiem. Włodarz powiatu jako powody wypowiedzenia podał niespełnianie przez dyrektora wymagań określonych w art. 122 ust. 1 o pomocy społecznej, tj. brak 3-letniego stażu pracy w pomocy społecznej, co stwierdziła kontrola, przeprowadzona w ubiegłym roku przez inspektorów Wydziału Polityki Społecznej Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego, zakończona zaleceniem wojewody Przemysława Czarnka (PiS), aby na stanowisko dyrektora DPS zatrudnić osobę spełniającą wymagania.

Starosta Reszka już w styczniu br. wszczął procedurę odwołania dyr. Piechnika, występując o opinię w tej sprawie do PCPR i związków zawodowych w DPS-ie. W ubiegłą środę postawił kropkę nad „i”, wręczając dyrektorowi wypowiedzenie umowy o pracę z 3 miesięcznym okresem wypowiedzenia, kończącym się 30 czerwca 2019 roku. – Nie mogliśmy postąpić inaczej. Musimy respektować przepisy prawa i ustalenia kontroli oraz zalecenia organu nadzoru. Niezastosowanie się do zaleceń pokontrolnych byłoby utrzymywaniem stanu niezgodnego z prawem i groziło nałożeniem na nas kary pieniężnej do 6000 zł – twierdzi Reszka.

Drugie dno?

Inaczej sprawę widzi powiatowa opozycja. Dla niej nowe, pisowskie władze powiatu pozbyły się dyrektora DPS-u, w czym pomógł im wojewoda z PiS, z powodów czysto politycznych. Aleksander Piechnik został szefem DPS-u w Świdniku pod koniec 2016 roku. Zatrudnił go ówczesny starosta Dariusz Kołodziejczyk (PSL).

Nie było konkursu, bo starosta skorzystał z trybu przeniesienia pracownika samorządowego w ramach porozumienia między pracodawcami – Piechnik (sympatyzujący z PSL o czym świadczyć może finansowe wspieranie przez niego komitetu wyborczego ludowców – przyp. aut.) do Świdnika trafił z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Lublinie, gdzie kilkanaście lat był kierownikiem. Wcześniej pełnił funkcję dyrektora lubelskiego oddziału Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Na stanowisku szefa DPS w Świdniku A. Piechnik zajął miejsce wieloletniego dyrektora Janusza Kukiełki, który został jego zastępcą. Powołanie nowego dyrektora i utworzenie dodatkowego etatu zastępcy spotkało się z głośną krytyką będących wówczas w opozycji radnych PiS, a niedługo potem kontrolę w DPS przeprowadzili inspektorzy Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego.

W protokole pokontrolnym stwierdzili, że Piechnik w momencie zatrudnienia nie miał wymaganego co najmniej 3-letniego stażu pracy w pomocy społecznej. Do tych ustaleń zastrzeżenia wniósł starosta Kołodziejczyk, podnosząc, że Piechnik ma wszystkie wymagane kwalifikacje, bo przez kilkanaście lat był kierownikiem w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Lublinie a wcześniej – dyrektorem lubelskiego oddziału Państwowego Funduszu Osób Niepełnosprawnych.

Odpowiedź z LUW dotarła do starostwa w grudniu ub.r., czyli już po wyborach i objęciu władzy w powiecie przez PiS. Wojewoda podtrzymał zarzuty nieposiadania przez dyrektora wymaganego doświadczenia i zalecił zatrudnienie na tym stanowisku osoby posiadającej wymagane prawem kwalifikacje.

Choć będący teraz w opozycji radni PSL-PO-ŚWS apelowali, by zarząd odwołał się od tych zaleceń, bo ekspertyzy prawne wskazują, że Piechnik posiada kwalifikacje do bycia dyrektorem DPS, to starosta wszczął procedurę jego odwołania, wskazując, że procedura odwoławcza już została wyczerpana, a niezastosowanie się do zaleceń wojewody będzie złamaniem prawa i grozi nałożeniem kary finansowej.

Były starosty Dariusz Kołodziejczyk jest oburzony zwolnieniem dyrektora i przedstawianym przez zarząd powiatu uzasadnieniem. – To decyzja czysto polityczna. Do tego fatalne posunięcie, bo dyrektor Piechnik bardzo przyczynił się do usprawnienia funkcjonowania DPS-u, racjonalizacji wydatków, podniesienia standardów pracy, jak również przyczynił się do pozyskania unijnej dotacji na termomodernizacje budynków placówki – mówi Kołodziejczyk, obecnie powiatowy radny.

– Zwalnia się osobę tylko dlatego, że ta jest niewygodna dla obecnego zarządu, bo zarówno kadra DPS, jak i związki zawodowe stoją murem za panem dyrektorem Piechnikiem. Zapewne zastąpi go osoba związana z PiS, ale skutki takiej polityki kadrowej starostwa, kiedy ważniejsze od kompetencji są sympatie polityczne, będą opłakane dla powiatu – przestrzega Kołodziejczyk.

Sam Aleksander Piechnik nie chce komentować decyzji o swoim odwołaniu.

– Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie, jeśli pan Piechnik skieruje sprawę do sądu, i to nie tylko do sądu pracy, ale również sądu administracyjnego, bo uważam, że są przesłanki, by podważył on decyzję o zwolnieniu i potwierdził, że dyrektor posiadał wszelkie kompetencje do sprawowania swojej funkcji – twierdzi D. Kołodziejczyk.

Joanna Niećko