Dziki idą jak taran. Wystrzelać co do jednego?

Rolnik z Suszna, Waldemar Polkowski, ponosi tak wielkie straty przez dziki, że pojechał z tym problemem prosto do wiceministra rolnictwa Jacka Boguckiego.

Gospodarz z Suszna był w miniatorstwie z całą grupą innych rolników, załamanych dziczą plagą. Domagali się od ministra, aby myśliwi nasilili odstrzał dzików. – Szkoda naszej roboty, bo i tak przyjdą dziki i zniszczą nam uprawy – załamują ręce rolnicy. – Chcemy, żeby pomogli nam myśliwi.
– Od dawna, co roku, dziki niszczą nam uprawy – mówi pan Waldemar. – Minister zapewnił nas, że w 50-kilometrowym pasie przygranicznym nad Bugiem nie ma żadnych przeszkód, aby dziki wystrzelano co do jednego. Nam jednak nie chodzi bynajmniej o bezmyślne zabijanie zwierząt, lecz o uniemożliwienie im niszczenia naszej pracy. (p)