Eko wykorzystało błędy

SPS EKO RÓŻANKA – START KRASNYSTAW 3:0 (1:0)
1:0 – Magdysh (21), 2:0 – Skorupski (57), 3:0 – Jankowski (73).
SPS EKO: Macieńko – Łobko, Żakowski, Sobów, Kruk, J. Gołąb (78 K. Mikulski), Jankowski, M. Gołąb (75 Bornus), Magdysh, Skorupski (68 Chwedoruk), Romaniuk (83 Piotrowski). Trener – Sławomir Skorupski.
START: Kowiński – Nowakowski, Lenard (62 Bielak), Saj, Bednarek, Kowalski (63 Ciesielski), Łuczyn (58 Iwan), P. Wójcik, M. Wójcik, Szponar, Sadowski. Trener – Bartłomiej Czajka.
Sędziowali: J. Pawlak oraz Michalski i Ptaszek.
Mecz dwóch zespołów zaliczanych do grona faworytów ligi okręgowej nie był wielkim widowiskiem. Jedni i drudzy starali się przede wszystkim zabezpieczyć dostęp do własnej bramki. Sztuka ta udała się jedynie gospodarzom. Start natomiast wyjazdu do Różanki nie zaliczy do udanych. Stracił trzy gole, przegrał gładko, choć wynik nie odzwierciedla w pełni tego, co działo się na boisku. Eko bezlitośnie wykorzystało błędy przeciwnika.
– Niestety, bramki dla rywala padły z prostych naszych błędów, można powiedzieć wielbłądów – mówił po ostatnim gwizdku sędziego Bartłomiej Czajka, trener gości. – Żadna z drużyn nie osiągnęła widocznej przewagi, gra była wyrównana i o tym, że wygrało Eko, zadecydowały detale. W pierwszej sytuacji nie pokryliśmy przeciwnika przy rzucie rożnym, przy drugiej bramce Piotrek Bednarek nie nadążył za akcją i Sławek Skorupski wykorzystał sytuację sam na sam z Sebastianem Kowińskim, a przy trzecim golu Łukasz Jankowski uderzył z wolnego, chyba z 40 m, nasz bramkarz był źle ustawiony i piłka wpadła do siatki.
Start do pola karnego gospodarzy radził sobie nieźle. Grał piłką, było dużo podań, ale brakowało strzałów na bramkę Eko. – Przy stanie 2:0 była okazja Mateusza Wójcika, ale nie spodziewał się, że piłka spadnie mu na głowę i źle ją uderzył. W końcówce siedliśmy na rywala, mieliśmy przewagę, Eko wybijało piłki w kierunku napastnika. Nie oddawaliśmy jednak strzałów, dlatego też nie zdobyliśmy nawet jednego gola. Trudno jednak gra się, gdy przeciwnik stawia autobus przed swoim polem karnym. No ale cóż, ten mecz się tak właśnie ułożył. Nie ukrywam, że wynik 0:3 jest dla nas krzywdzący, bo z przebiegu gry nie zasłużyliśmy na tak wysoką porażkę. Jesteśmy nieco podłamani, mam jednak nadzieję, że szybko wrócimy do siebie i w kolejnym meczu odbudujemy się.
Spotkanie w Różance było twarde, a momentami nawet zbyt ostre. Sędzia Jacek Pawlak pokazał aż dziesięć żółtych kartek, cztery dla Startu i sześć dla Eko. – Powinien jedną więcej dla gospodarzy. Sławek Skorupski dostał żółtko za „symulkę”, a chwilę potem bardzo ostrą nakładką wszedł w nogi Łuczyna, za co również powinien dostać żółtą kartkę i w konsekwencji z czerwoną opuścić boisko. Arbitrowi zabrakło konsekwencji – twierdzi B. Czajka.
Innego zdania byli piłkarze z Różanki. – Decyzja sędziego wszystkich nas zaskoczyła. Sławek Skorupski był w polu karnym, miał stuprocentową sytuację do zdobycia gola, składał się do strzału i wtedy przeciwnik trafił go w lewą nogę. Należała się nam jedenastka i czerwona kartka dla rywala – mówił po meczu Łukasz Jankowski, piłkarz Eko. – Z przebiegu spotkania wygraliśmy zasłużenie. W pierwszej połowie mieliśmy trzy sytuacje „dwa na jeden”, które powinny zakończyć się golami. Wynik podwyższyliśmy po przerwie. Sławek Skorupski dostał podanie z głębi pola i nie zmarnował okazji. Przy trzeciej bramce zauważyłem źle ustawionego bramkarza, który wyszedł z bramki na siódmy, ósmy metr. Postanowiłem kopnąć mocno i go przelobowałem. Nie była to jedyna sytuacja, w której Kowiński wyszedł z bramki. Robił to non stop, najwyraźniej ma taki styl gry, więc nie uważam, że popełnił błąd. Po prostu zabrakło też krycia. Co do Startu, na pewno grał agresywnie, goście próbowali podejść wysoko, atakowali na naszej połowie, mieli przewagę w posiadaniu piłki, ale w całym meczu oddali tylko dwa strzały, oba niecelne. Mieli kilka wolnych, jednak za każdym razem piłka trafiała w mur. 3:0 to najniższy wymiar kary, jaki spotkał piłkarzy Startu – dodaje Ł. Jankowski.
(red, fot. Kamil Kasztelan)