Emeryci ciągle na celowniku oszustów

Oszuści nie dają spokoju emerytom z Lublina. W ubiegłym tygodniu znów się obłowili. W jednym przypadku do mieszkania zapukały trzy złodziejki, które chciały zostawić wiadomość dla sąsiadki, w kolejnym – wystarczył telefon od fałszywego policjanta.


Przestępcy za cel obrali sobie starsze małżeństwo z bloku na Tatarach. Trzy kobiety twierdziły, że mają przesyłkę dla sąsiadki, której nie ma w domu. Poprosiły starszą panią o kopertę. Kiedy emerytka chciała im pomóc i poszła jej szukać, nieznajome rozbiegły się po pokojach i zaczęły myszkować po półkach i regałach. Właścicielka od razu wyczuła, że ma do czynienia z oszustkami. Zaczęła budzić śpiącego męża. Wtedy sprawczynie rzuciły się do ucieczki, ale zdążyły ze stołu zrabować 500 zł.
W drugim przypadku 78-letni mieszkaniec Lublina stracił aż 40 tys. zł. Uwierzył mężczyźnie, który do niego zadzwonił, podając się za oficera z Komendy Głównej Policji. Przekonywał, że prowadzi akcję namierzania oszustów, którzy są w posiadaniu duplikatu dokumentu tożsamości seniora. Głos w słuchawce przekonywał, że złodzieje mogą wypłacić z konta pieniądze. Fałszywy policjant wypytywał ofiarę jakie ma oszczędności i nakazał, aby je przekazał „wysłannikowi” z komendy. Starszy pan miał opory, ale sprytny oszust zaczął go straszyć, że przestępcy są uzbrojeni i grozi mu wielkie niebezpieczeństwo. W końcu emeryt uległ i oddał pieniądze mężczyźnie, który się po nie zgłosił. Potem uświadomił sobie, jak bardzo dał się nabrać.
Teraz złodziei poszukują policjanci. Choć to trudne zadanie, niekiedy udaje się ich zatrzymać. Kilka dni temu w ręce stróżów prawa wpadł 17-latek z Lublina, który brał udział w oszustwie w drugiej połowie czerwca. Wtedy to w podobny sposób została oszukana mieszkanka ul. Skrzetuskiego, która uwierzyła, że pomaga „komisarzowi Tomaszowi”. 17-latek odebrał od kobiety 36 tys. zł. Wcześniej ujęto 19-latka, który był wspólnikiem rabusia. Starszy z nastolatków usłyszał 7 zarzutów dotyczących wyłudzeń pieniędzy.
Policjanci apelują o ostrożność.
– Bądźmy ostrożni i nie ufajmy podejrzanym telefonom! Nie reagujmy pochopnie na hasło: syn, wnuczek, siostrzenica potrzebują pomocy. Jeśli osoba dzwoniąca podaje się za policjanta, to pamiętajmy: prawdziwi policjanci nigdy nie informują o prowadzonych przez siebie sprawach telefonicznie i nigdy nie proszą o przekazanie pieniędzy – uczula aspirant Anna Kamola z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie. LL