Festiwal zachwycił w trójnasób!

(22-25 września) Podczas tego weekendu Włodawa była na ustach nie tylko województwa, ale i kraju. A to za sprawą Festiwalu Trzech Kultur, który od lat jest na tyle ważnym wydarzeniem na Lubelszczyźnie, że co najmniej kilka ogólnopolskich stacji telewizyjnych relacjonowało wydarzenia. Rangę imprezy podnieśli dodatkowo wyjątkowi artyści:

 

Anna Jurksztowicz, Sława Przybylska, Hanna Śleszyńska, bohaterowie „Rancza” czy grupa Zakopower. Tegorocznym motywem festiwalu był film, dlatego m.in. zaczął się on inscenizacją Sienkiewiczowskiego pojedynku Bohuna z Wołodyjowskim na dziedzińcu włodawskiego czworoboku. W powszechnej ocenie Muzeum – Zespół Synagogalny we Włodawie (główny organizator Festiwalu), znów podniosło artystyczną poprzeczkę.
Po rocznej przerwie, spowodowanej brakiem „kasy”, znów do Włodawy zawitał Festiwal Trzech Kultur, który przeobraził to miasto w sposób niepowtarzalny. Włodawa stała się polską stolicą trzech kultur: katolickiej, prawosławnej i żydowskiej. Wypełniła się wernisażami, projekcjami filmów, warsztatami teatralnymi i plastycznymi oraz koncertami i spotkaniami z udziałem gwiazd pierwszego formatu. Całość imprezy zgrabnie prowadziła przez pierwsze dwa dni rozchwytywana telewizyjna gwiazda Anna Popek, zaś trzeciego dnia również aktorka Katarzyna Żak.
O tym, że FTK będzie wydarzeniem, można się było przekonać już w czwartek, kiedy to na koncert orkiestry pod dyrekcją Krzesimira Dębskiego w „czworoboku” nie można było się dostać. A później było jeszcze tłumniej, bo – jak zwykle – publiczność nie zawiodła. Tłumy były dosłownie wszędzie – na każdej wystawie, na każdej projekcji czy koncercie.
– To jest naprawdę magiczny czas – mówi Dorota Bożyk, od lat miłośniczka Festiwalu. – Włodawa w tych dniach staje się nie tylko bardziej kolorowa, piękna, ale przede wszystkim radośniejsza. To czas, gdy ludzie jakby częściej się uśmiechają, ale też częściej ze sobą rozmawiają i wychodzą z domu. Oczywiście to gwiazdy i koncerty przyciągają przede wszystkim, ale przy okazji można naprawdę poczuć taki kresowy, nieco „żydowski” klimat przedwojennego miasteczka. (pk)