Figa z makiem za strajk

To już przesądzone. Nauczyciele z chełmskich szkół publicznych nie dostaną pieniędzy za strajk – nawet w formie wypłay zwiększonych dodatków motywacyjnych, co planują inne samorządy.

W kwietniu zatrudnieni w miejskich placówkach oświatowych nauczyciele, którzy przystąpili do strajku, zarobili po kilkaset złotych. Dyrektorzy za każdy dzień, w którym pedagodzy nie pracowali, potrącili im z wynagrodzenia. Strajk został zawieszony do września br. Nauczyciele domagają się podwyżek swoich pensji. W tej sprawie interpelację do prezydenta Chełma, Jakuba Banaszka, złożył miejski radny, Mariusz Kowalczuk.

Zaznaczył w niej, że część samorządów w Polsce zadeklarowała, iż nie potrąci nauczycielom wynagrodzeń, a jeśli tak zrobi, to straty zrekompensuje im, przyznając wyższe dodatki motywacyjne. Radny chciał dowiedzieć się, jak ta kwestia została uregulowana w Chełmie.

Wiceprezydent Andrzej Kosiniec w odpowiedzi na interpelację przyznał, że pracownik, który bierze udział w legalnym strajku, zachowuje uprawnienia ze stosunku pracy, ale bez prawa do wynagrodzenia. Wynika to z opinii prawnej. Według urzędników płaca należy się za pracę, a nie za strajk. Takie stanowisko, jak stwierdził wiceprezydent Kosiniec, prezentuje również Regionalna Izba Obrachunkowa. Miasto nie zadeklarowało również zrekompensowania pedagogom straty poprzez zwiększenie dodatków motywacyjnych. (s)