Fizjoterapeuci wyjadą za chlebem?

W proteście uczestniczą również lubelscy fizjoterapeuci

Rozmowy z rządem trwają tyleż długo, że niczego nowego już od dawna nie wnoszą – uważa przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Fizjoterapii Tomasz Dybek. Jego koleżanki i koledzy są tak zdeterminowani, że nawet rozpoczęli protest głodowy, który w ubiegły piątek został jednak zawieszony. Jednak protest nadal trwa.


Rozpoczął się proces wchodzenia w spory zbiorowe z dyrekcjami poszczególnych szpitali. Ponadto zaś, w związku z przypadającym 27 maja Dniem Diagnosty Laboratoryjnego, przeprowadzona została akcja solidarnościowa z osobami głodującymi, polegająca na nieobecności w pracy na podstawie urlopu na żądanie lub na oddawaniu krwi tak, żeby pokazać solidarność – poinformowała Agnieszka Gierszon ze Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych.

Protestujący domagają się podwyżki wynagrodzeń o 1,6 tys. w ciągu bieżącego roku. Zdaniem przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia jest to „żądanie wygórowane”. – Pensja fizjoterapeuty, wykształconego medyka po studiach magisterskich, to 1,6 tys. zł – 1,8 tys. zł netto.

Nie ma żadnych dodatków, poza samą wysługą po 5 i 10 latach pracy, właśnie dlatego nasi koledzy tak licznie wybierają emigrację zarobkową na Zachód – tłumaczy przewodniczący Dybek. Ci, którzy nie wyjechali, zmuszeni są pracować na dwóch-trzech etatach, co odbija się nie tylko na ich wydajności, ale zagraża zdrowiu samych fizjoterapeutów.

Postulaty związkowców są jednak nie tylko płacowe. Chcą oni także dostępu do bezpłatnych szkoleń specjalizacyjnych i adekwatnych wycen świadczeń. Chcą łatwego dostępu pacjentów do badań laboratoryjnych, szybszego dostępu pacjenta do fizjoterapii oraz poprawy warunków wynagrodzeń i pracy dla innych zawodów medycznych i niemedycznych.

Ministerstwo jednak żadnych konkretów podawać nie chce, po podwyżki odsyła do dyrektorów szpitali, a zmiany systemowe odkłada na bliżej nieokreśloną przyszłość. TAK