Gang wnuczków przed sądem

Nie mieli litości dla starszych ludzi. W perfidny sposób wprowadzali ich w błąd, aby tylko dobrać się do ich oszczędności. Tak działał pięcioosobowy gang fałszywych wnuczków, który teraz stanie przed sądem. Tylko jedna z ich ofiar straciła aż 350 tys. zł.
Trzon grupy stanowiło troje oskarżonych: Artur W., Maciej Z. i Agnieszka Z. Dwóch pozostałych było tylko pomocnikami przy podejmowaniu łupu.
Gang działała zaledwie 4 miesiące. Ustalono, że przestępcy zadzwonili do co najmniej 25 osób. 15 z nich uwierzyło w zmyśloną historię i straciło oszczędności życia.
Oszuści działali według tego samego schematu. Podawali się za dzieci lub wnuki i przekonywali rozmówcę, że przytrafił im się wypadek – spowodowali kraksę drogową i potrzebują pilnie gotówki, aby pokryć szkody i nie trafić do więzienia. Dla wzmocnienia efektu zwykle przekazywali słuchawkę innej osobie, która podawała się za policjanta i potwierdzała konieczność wpłacenia pieniędzy.
Naciągacze wywierali presję psychiczną na swoje ofiary, które pod wpływem silnych emocji łatwo dawały sobą manipulować. Sprawcy na krzywdzie emerytów zbijali prawdziwą fortunę. Najwyższa ich jednorazowa akcja przyniosła im 350 tys. zł. W pozostałych przypadkach zgarniali średnio po kilkanaście tysięcy złotych. Najmniejsza kwota, którą wyłudzili, to 9 tys. zł.
Prokuratura właśnie zakończyła śledztwo i skierowała do sądu akt oskarżenia. Teraz gangsterom grozi do 15 lat więzienia. LL