Gawrony zwiały pod szpital

Włodawianie nie poznają parku miejskiego. Jest w nim jakoś cicho, nic nie fruwa nad głowami, można w spokoju pójść na spacer, czy poodpoczywać na ławce. To zasługa pana z ptakiem, który nazywa się raróg górski. Do miasta ściągnął ich burmistrz, by przepłoszyć gawrony.

Ten cały raróg to właściwie młoda samiczka, która ze swoim właścicielem zawitała do Włodawy tylko w jednym celu – by przepłoszyć z parku miejskiego wielkie stado gawronów, które nie tylko generuje straszny hałas, ale czyni też wiele bardziej namacalnych szkód w postaci śmierdzących odchodów, które oblepiają wszystko, co znajduje się pod drzewami, na których gniazdują.

Rarogi, jak wiele ptaków drapieżnych, są naturalnymi wrogami gawronów, więc te ostatnie się ich boją i starają się trzymać od nich jak najdalej. Złośliwi mówią, że tajna broń burmistrza na gawrony działa. Tyle tylko, że teraz taki sam kłopot może mieć starosta, bo, według dobrze poinformowanych, stado miejskich do tej pory gawronów przeniosło się w okolice szpitala, który podlega pod powiat.

Ptaszyska wcielają się w rolę wiejskich kogutów, bo od wczesnego rana swoim wrzaskiem budzą pacjentów. Wprawdzie nie pieją, a kraczą, ale efekt jest równie skuteczny. (bm)