Gaz też mogliśmy mieć swój

Wojna na Ukrainie pokazała dobitnie, jak ważna jest niezależność energetyczna. Przez konflikt i sankcje gospodarcze, nakładane przez Zachód na Rosję, która uzależniła nas od gazu węgla i ropy, wysokie dotąd ceny poszybowały jeszcze bardziej. Pisaliśmy już, że mogliśmy mieć własny węgiel, eksploatując złoża w Siedliszczu i Rejowcu. A Czytelnicy przypominają, że mogliśmy mieć także własny gaz, bo Orlen dokopał się do tego paliwa w Syczynie pod Wierzbicą.


Przed tygodniem pisaliśmy o tym, że polski rząd apelował do unijnych decydentów o wstrzymanie importu węgla z Rosji i zapowiadał rozmowy o imporcie węgla m.in. z Australii. Wcześniej australijskiej firmie Prairie Mining nie pozwolono na wybudowanie kopalni węgla pod Siedliszczem a inna australijska spółka, Balamara, ma od dłuższego czasu problemy ze swoim projektem budowy kopalni węgla w gminie Hańsk.

Ludzie komentowali wówczas, że mogliśmy mieć własny węgiel, podczas gdy co roku kupujemy miliony ton surowca od Rosji. A dzięki nowym kopalniom mielibyśmy nie tylko miejsca pracy i gospodarczego „kopa”, ale także normalną cenę surowca i przede wszystkim gwarancję jego dostaw.

Teraz mieszkańcy Wierzbicy przypomnieli nam, że mogliśmy również mieć własny gaz. – To przecież w Syczynie, w naszej gminie Wierzbica, Orlen szukał gazu łupkowego a odwierty okazały się przecież obiecujące – mówią. – Po odwiertach nad szybem na niebiesko zapłonęła tzw. świeczka, co potwierdzało, że gazu pod ziemią nie brakuje. Dlaczego zarzucono ten projekt?

Orlen miał aż osiem koncesji na poszukiwanie ropy naftowej i gazu ziemnego w Polsce, z czego sześć znajdowało się w województwie lubelskim. W 2011 roku rozpoczęły się pierwsze próbne odwierty m.in. w Syczynie pod Wierzbicą. Mieszkańcy i ówczesne władze gminy wiązały spore nadzieje w związku z pojawieniem się tak dużej firmy na ich terenie. Wójt Andrzej Chrząstowski mówił wówczas, że jeśli inwestycja się powiedzie, to przyczyni się nie tylko do aktywizacji gospodarczej gminy, która zyska na podatkach, ale i regionu. Niestety, pięć lat później Orlen zwinął się z Syczyna a teren po wierceniach został przywrócony do stanu pierwotnego.

Mieszkańcy żałowali, że firma – chociaż znalazła gaz łupkowy i nad wiertnią zabłysła tzw. świeczka – uznała, że na razie przemysłowe wydobycie jest nieopłacalne. Mimo to po działalności firmy pozostało sporo dobrego. Orlen uczestniczył w życiu lokalnej społeczności, dotował imprezy i miejscowe inwestycje, np. remont świetlicy, wyposażenie przedszkola czy ochotniczej straży pożarnej. Czy w związku z obecną sytuacją jest szansa na powrót do planów wybywania gazu z łupków? Wrócimy do sprawy, gdy tylko dostaniemy odpowiedź od koncernu. (bf)

3 KOMENTARZE

  1. a kto chciał sprzedać złoża lubeskiego wegla „Bogdanka” od Cycowa do Nowowolyńska jakimś aborygenom takim jak katarski inwestor stoczniowy

  2. Niech się zgłoszą do Tuska i Pawlaka. To oni podpisali kontrakt wieloletni, kończący się w tym roku na dostawy gazu (pierwotnie chcieli do 2035r., ale UE to zablokowała) z Gazpromem, a płacimy za niego najwyższe stawki w UE dotując Putina i jego mordowanie sąsiadów. Dali też prezent ok. 1mld zł Gazpromowi, czyli darowali mu długi z naszych podatków. Koszty produkcji nawozów przerzucili w dopłaty i podatników.
    Tak pracowali i pracują ramię w ramię przekopując na 1m w głąb.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here