Ghost Bike w tęczowej oprawie

Na zdjęciu od lewej: Marzena Nawrocka, Mirosława Bator, Krystyna Dudek, Hanna Rzążewska, Irena Kołodziejczyk i Joanna Wojciechowska.

Ghost Bike, czyli pomalowany na biało rower, upamiętniający tragiczną śmierć rowerzystki pani Elżbiety i będącym memento dla innych cyklistów, często był niszczony, a nawet kradziony. Może teraz, kiedy wyróżnia się kolorową włóczkową instalacją, przygotowaną przez lubelską grupę „Bombardowanie Włóczką”, będzie nie tylko bardziej zauważony, ale również poszanowany.


Ghost Bike pojawił się w Lublinie w kwietniu 2013 roku. Został zamontowany przy al. Unii Lubelskiej, w pobliżu miejsca wypadku, niedaleko Tarasów Zamkowych. Pani Elżbieta, 64-letnia rowerzystka wracała z działki. Jechała zgodnie z przepisami, ale zginęła pod kołami ciężarówki, skręcającej na plac budowy Tarasów. Tego dnia miał odbyć się ślub jej wnuczki.

Niestety, przypięty do barierki rower kilkakrotnie był niszczony i kradziony. Pocięty na części, odnajdował się w różnych miejscach Lublina. Raz został też pomalowany czerwoną farbą. Tymczasem dla lubelskich rowerzystów jest to jedyne w mieście miejsce upamiętniające wszystkich rowerzystów, którzy zginęli w wypadkach komunikacyjnych.

Niedawno rowerem i jego otoczeniem zajęły się panie tworzące lubelską grupę „Bombardowanie Włóczką”, działającą przy Centrum Kultury. – Codziennie, jeżdżąc do pracy, mijałam ten rower i zawsze myślałam o tym, jak niewiele osób zwraca na niego uwagę, a nawet nie wie, dlaczego tam się znajduje i co symbolizuje.

Myśląc o kolejnej instalacji dla Bombardowania Włóczką, stwierdziłam, że może właśnie połączyć instalację ze zwróceniem uwagi na biały rower – tłumaczy Ewa Molik z grupy „Bombardowanie Włóczką”. Panie w wydzierganie przepięknej tęczy, która otacza pomalowany na biało rower włożyły wiele pracy i serca.

– Nad tą instalacją pracowałyśmy dorywczo przez 3 miesiące, jednocześnie przygotowując inne prace, które pojawiły się w sezonie letnim – tłumaczy Ewa Molik. Wszystkie panie w grupie z zapałem zabrały się za misterne wykonywanie na drutach i szydełku kolorowych kwiatków. Maleńkie kwiatuszki, połączone razem i przyszyte do firanki, stworzyły kolorową, tęczową falę przyczepioną do roweru.

– Zależało nam, by instalacja pojawiła się w sezonie letnim, gdy w okolicy Tarasów i roweru jest dużo spacerowiczów. Przyszywanie kwiatków przekazanych przez koleżanki zajęło mi trzy tygodnie, codziennie co najmniej po godzinie, czasem więcej, na ile pozwalał czas – dodaje Ewa Molik. Włóczkowa tęcza spotkała się z niezwykle ciepłym odbiorem i odzewem zarówno ze strony lubelskich rowerzystów,

jak i rodziny pani Elżbiety, która zginęła w tym miejscu. – Nie mogło być lepszego i piękniejszego wynagrodzenia za naszą pracę – dodaje pani Ewa.

W wykonanie instalacji Ghost Bike zaangażowane były: Teresa Adamus, Mirosława Bator, Elżbieta Bielińska, Krystyna Dudek, Irena Kołodziejczyk, Marzena Nawrocka, Hanna Rzążewska, Joanna Wojciechowska.

Emilia Kalwińska