Głową w twarz matki

– Nie zamykajcie go, ale leczcie – prosiła policję schorowana kobieta. Jej syn, okrutnik, nie miał dla starej matki tyle litości. Wyganiał 84-letnią kobietę z jej własnego domu, poniżał, szarpał za włosy, a na koniec pobił ją „z główki”. Wnuczka wezwała pomoc, a sąd zamknął bandytę.

Decyzją Sądu Rejonowego w Chełmie Mirosław M. (59 lat) spędzi w więzieniu następne pół roku. Bandyta został zatrzymany w lutym pod zarzutem znęcania się nad swoją 84-letnią matką. Podejrzany, a następnie skazany usłyszał wyrok 10 miesięcy pozbawienia wolności z zaliczeniem okresu aresztu tymczasowego od 16.02 do 12.06.

O gehennie starszej kobiety z Wołkowian policjanci z komisariatu w Żmudzi dowiedzieli się od jej wnuczki. Dziewczyna przyjechała w odwiedziny i zobaczyła rany na czole babci. Kobieta przyznała się, że ciosy zadał jej własny syn, ale sama nie chciała wzywać mundurowych.

Mirosław M. od lat ma problemy z alkoholem. Gdy żona od niego odeszła, zamieszkał u matki. Jeździł do Żmudzi i tam pił całymi dniami. Starsza i schorowana matka na przesłuchaniu przyznała smutno, że syn w domu jej nie pomagał. To ona dźwigała wiadrami wodę ze studni i drzewo do pieca. Pijany Mirosław po alkoholu bywał agresywny. Szarpał ją za włosy, wymachiwał rękami i poniżał matkę, wyganiał kobietę z jej własnego domu, groził zabójstwem. Pociechę starsza kobieta miała jedynie z drugiego syna, który czasem przyjeżdżał z miasta i przywoził jej jedzenie. Ona sama, jak mówiła, jest stara i nie ma siły nawet jeździć do lekarzy do Chełma, chodzi tylko na wizyty do miejscowego doktora.

W walentynki kobieta, jak zawsze, usiadła w południe w kuchni, by posłuchać mszy świętej w radiu. Niedługo potem przyszedł do domu wyrodny syn. Usiadł na łóżku obok i nagle, ni stąd ni zowąd, zaczął się rzucać do matki, po czym dwukrotnie uderzył ją głową w czoło. (pc)