Góra jantaru w Dorohusku

Ponad 30 kg bursztynu zatrzymali w marcu funkcjonariusze administracji celno-skarbowej z Dorohuska. Znaczną część (22,4 kg) wyjęli z podłogi osobowego fiata, którym kierował 29-letni obywatel Ukrainy.

Mężczyzna nie przyznał się jednak do próby przemytu jantaru. Wyjaśnił, że pożyczył auto, by dojechać do Polski, i nie wiedział, co w nim ukryto.

Podobną metodę rozmów z funkcjonariuszami przyjął inny, zatrzymany z jantarem na granicy, Ukrainiec. Gdy celnicy odkryli w Volkswagenie, którym jechał, ponad 2,6 kg nieobrobionego bursztynu, winą za przemyt obciążył syna. Jak wyjaśnił, to jego latorośl korzysta na co dzień z auta, a nie on.

23-letni obywatel Ukrainy próbował natomiast wwieźć do Polski 2,1 kg jantaru ukrywając go w zbiorniku na wodę. Tym razem były to piękne, duże bryły bursztynu – niewątpliwie gratka dla jubilerów.

Ponad 3 kg próbowały z kolei przemycić pod ubraniem oraz w torebce dwie podróżujące osobowym peugeotem obywatelki Ukrainy. Obie tłumaczyły, że bursztyn dostały od obcych mężczyzn i miały go tylko przewieźć przez granicę za 500 hrywien dla każdej. (pc)