Granica wstydu

Nawet bez znaków drogowych można łatwo dostrzec granicę administracyjną Chełma. Wystarczy spojrzeć na chodnik biegnący wzdłuż ul. Lwowskiej, który w niechlubny sposób odznacza miejsce, gdzie kończy się miasto, a zaczyna gmina.

Przez Pokrówkę biegnie chodnik wybrukowany kostką. Ciągnie się on do samej granicy z Chełmem. Niestety, tam gdzie kończy się gmina, kończy się też kostka, a zaczynają stare, powykrzywiane płytki chodnikowe. Kontrast najlepiej obrazuje poniższa fotografia. Dla przechodniów estetyka to jednak drugorzędna kwestia. – Nie dość, że chodnik jest dziurawy jak sito i po deszczu robią się na nim wielkie kałuże, to jest tak nierówny, że trudno po nim się sprawnie poruszać. Dla matek z wózkami niektóre odcinki są nie do pokonania, a przecież to ruchliwa ulica i każde wejście na jezdnię stwarza niemałe zagrożenie. Chodnik w tak opłakanym stanie to wstyd dla miasta, zwłaszcza jeśli porówna się go z gminnym – twierdzi jedna z mieszkanek.
Choć dyrektor Zarządu Dróg Miejskich, Krzysztof Tomasik, zna problem i przyznaje, że remont chodnika byłby w pełni uzasadniony, to jednak nie ma co liczyć na szybkie rozpoczęcie prac. – W tegorocznym planie finansowym miasta nie ma zaplanowanej inwestycji dotyczącej tego odcinka. Trudno powiedzieć czy w następnym roku remont zostanie wykonany, bo nie uchwalono jeszcze przyszłorocznego budżetu – mówi K. Tomasik.
Nadzieja jednak pozostaje, bo rada osiedla Słoneczne złożyła wniosek o uwzględnienie remontu chodnika w projekcie budżetu miasta na 2018 r. (sr)