Grypa atakuje

Włodawskie szkoły i urzędy borykają się ze zwiększoną absencją – tak pracowników, jak i uczniów i nauczycieli. A wszystko w związku ze zwiększoną zachorowalnością na grypę lub infekcje grypopodobne. Powolny paraliż trwa od początku roku. W ostatni piątek doszło nawet do sytuacji, że w jednej klasie na 26 uczniów w szkole zjawiło się zaledwie troje.

Grypa daje się we znaki przede wszystkim dzieciom. Powoduje to jednak także utrudnienia w zakładach pracy, gdyż często rodzice muszą brać wolne, by opiekować się chorymi dziećmi. Do wyjątkowej sytuacji doszło w Szkole Podstawowej nr 3 we Włodawie, gdzie do jednej ze starszych klas systematycznie przychodziło coraz mniej dzieci. Z grupy liczącej 26 uczniów każdego dnia ubywało po kilku, aż w piątek zjawiło się ich… troje. Jako że jest to już młodzież rezolutna, więc cała trójka udała się do dyrektora z kategorycznym żądaniem, by ich zwolniono do domu, bo jakby się nie chowali w klasie, to i tak muszą być pytani. Tak ich mało. Dyrektor jednak na to nie przystał, zasłaniając się przepisami, więc uczniowie z opuszczonymi głowami wrócili do klasy. – Faktycznie, ze względu na grypę frekwencja w niektórych klasach w ostatnich dniach oscyluje nawet w okolicach pięćdziesięciu procent – mówi dyrektor SP nr 3, Janusz Korneluk. – Z tego powodu prosiliśmy rodziców, by w piątek nie posyłali do szkoły dzieci, u których zachodzi podejrzenie, że mogą zachorować. Sytuację na bieżąco monitorujemy i będziemy ją porównywać z poniedziałkiem. Jeśli frekwencja nadal będzie spadać, będziemy się konsultować z Sanepidem, bo tylko ta instytucja może odwołać zajęcia ze względu na chorobę. Na chwilę obecną epidemii jednak nie ma, więc myślę, że do ferii dotrwamy. Potem dokładnie przewietrzymy szkołę tak, by mogło się w niej odbyć zimowisko dla dzieci – wyjaśnia dyrektor.
Korneluk nie jest jedynym, który boryka się z grypą. Wirus bardzo mocno przetrzebił też szeregi Urzędu Gminy w Urszulinie, gdzie niemal połowa urzędników została w domach. (pb)