GZO płynie w śmieciach

Gminny Zakład Obsługi jednak będzie odbierać odpady od mieszkańców Dorohuska. Konkurencja, która złożyła korzystniejszą ofertę, odpuściła. A GZO, który bał się utraty kontraktów, teraz będzie obsługiwać aż pięć gmin.

Przed świętami wszystko wskazywało na to, że GZO może stracić kontrakt na odbieranie odpadów we własnej gminie. Spółka złożyła ofertę na odbiór śmieci o 120 tys. zł droższą niż konkurencja – Przedsiębiorstwo Wielobranżowe Magdalena Kicińska ze Strupina Łanowego. Nowa firma zaproponowała, że wywiezie odpady za 624 tys. zł. Urzędnicy wcale się nie ucieszyli, że gmina może zaoszczędzić na wywozie odpadów, bo uderzyłoby to w gminną spółkę.

Chociaż wywóz odpadów nie jest podstawową działalnością GZO, to niektórzy pracownicy przestraszyli się, że może dojść do zwolnień. Bo GZO nie było pewne kontraktów na śmieci także w innych gminach. Prezes GZO uspokajał, że firma sobie poradzi. Później okazało się, że miał rację, bo chociaż nie wywozi już śmieci z Leśniowic, to wygrała przetargi w czterech innych gminach: Sawinie, Rejowcu Fabrycznym, Wojsławicach i Białopolu. A przed tygodniem okazało się, że jednak także w Dorohusku.

Po przetargu wójt Dorohuska wysłał do firmy ze Strupina Łanowego pismo z prośbą o wyjaśnienie. – Koszty przedstawione przez firmę są dla nas niepokojąco niskie. Chcemy mieć gwarancję, że firma wywiąże się z umowy – mówił nam wtedy Wojciech Sawa, wójt Dorohuska.

W związku z zapytaniami do rozstrzygnięcia przetargu nie doszło. A gdy gmina wystąpiła o przedłużenie terminu związania ofertą, firma ze Strupina Łanowego nie wyraziła na to zgody. Dzięki temu nie straciła wadium a gmina mogła podpisać umowę z następnym uczestnikiem przetargu, czyli GZO.

Gminna spółka, która jeszcze niedawno liczyła, że przy „dobrych wiatrach” będzie wywozić śmieci z trzech gmin, ma teraz do obsługi aż pięć samorządów. (bf)