Hetman grał do końca

OGNIWO WIERZBICA – HETMAN ŻÓŁKIEWKA 3:4 (2:1)


1:0 – Krupski (11), 2:0 – Małocha (25), 2:1 – Małek (40 karny), 3:1 – Knot (48), 3:2 – Małek (68), 3:3 – Małek (75), 3:4 – Rycerz (78).
OGNIWO: Bonat – Kłos (71 Gałecki), Ciechoński, Siwek, Sobczuk, Pilipczuk, Chlebiuk, Krupski, Szanfisz, Małocha, Knot. Trener – Sławomir Skorupski.

HETMAN: Ścibak – Więckowski, Zielonka, Dąbrowski, Pawelec (30 Gaborski), Puchala, Krzysztoń, Kapłon (65 Basiak), Małek, Sawicki, Rycerz. Trener – Piotr Kapłon.

Tego nikt się nie spodziewał. Świetnie dysponowane Ogniwo przegrało, i to na własnym boisku, z pogrążonym w kryzysie Hetman. Pewnym usprawiedliwieniem dla gospodarzy jest fakt, że w niedzielnym meczu nie mogli zagrać czołowi zawodnicy klubu z Wierzbicy – Skorupski, Bąk, Sobów, Stańczuk, Nowaczek czy Remiś.

Mało tego, na rozgrzewce przed mecze kontuzji doznał bramkarz Rafał Zagraba. – Mimo braków kadrowych zaczęliśmy dobrze, prowadziliśmy nawet w tym meczu w pewnym momencie 3:1, a powinniśmy nawet wyżej. Karol Knot nie wykorzystał jednak dobrej okazji, jeszcze przy stanie 2:0 – mówi Artur Wawruszak, kierownik Ogniwa.

Po zmianie stron do głosu niespodziewanie doszli goście. W ich szeregach szalał przede wszystkim Rafał Małek, który trzy razy pokonywał Bonata. Gola na wagę trzech punktów dla Żółkiewki zdobył jednak Rycerz. – Brawa dla Hetmana za podjęcie walki i ambitną grę do końca – podsumowuje Wawruszak. – Cieszymy się z tego zwycięstwa. Takie mecze budują drużynę, jej charakter. Dziś każdemu z naszych zawodników należą się ogromne brawa – komentuje Andrzej Koprucha, kierownik Hetmana. (kg)