Hiobowe wieści z PZL

PZL-Świdnik redukuje załogę, obniża czas pracy i pensje wszystkich pracowników o 20 procent, a od poniedziałku do końca tygodnia firma będzie na postojowym. – Z powodu pandemii koronawirusa i kryzysu w przemyśle lotniczym zamówienia dla naszego zakładu spadły o połowę – tłumaczy szefostwo fabryki, a związki zawodowe apelują o pomoc do premiera Mateusza Morawieckiego, wiceministra Artura Sobonia i burmistrza Waldemara Jaksona.


PZL-Świdnik to jeden z największych pracodawców w regionie. Zatrudnia blisko 3000 tysiące osób, głównie ze Świdnika i powiatu świdnickiego i współpracuje z ponad tysiącem dostawców. Od początku pandemii koronawirusa, która sparaliżowała wiele działów światowej gospodarki, świdniczanie drżeli o swój zakład i z niepokojem obserwowali rozwój sytuacji. Kiedy jeszcze dwa tygodnie temu sprawdzaliśmy jak w kryzysowym czasie radzi sobie świdnicka fabryka jej rzecznik informował, że zakład pracuje w miarę normalnie, choć cały czas istnieje niebezpieczeństwo spadku zamówień czy przerw w ciągłości dostaw.

To był szok

W połowie kwietnia działające w wytwórni związki zawodowe zostały poinformowane przez szefostwo firmy, że stało się to, czego się obawiano – doszło do drastycznego spadku zamówień i założone na ten rok plany produkcyjne ulegną radykalnemu zmniejszeniu…

Ciąg dalszy artykułu jest dostępny w wydaniu PDF z 27.04.2020 r.

Doskonale rozumiemy, że sprzeczne informacje, fake newsy i plotki mogą wywoływać obawy. Cenimy Twój spokój, dlatego u nas dostaniesz tylko sprawdzone wiadomości i rzetelnie przygotowane materiały.