Honda Civic 1,0 126 KM

Mimo że premiera ostatniej generacji Hondy Civic odbyła się już trzy lata temu, to auto nadal przyciąga wzrok futurystycznymi kształtami. Bezwzględnie to jeden z najlepszych kompaktów – świetnie się prowadzi, ma dużo przestrzeni w kabinie, dynamiczny i w miarę oszczędny silnik. Swoje kosztuje, ale trzeba przyznać, że kierowcy i pasażerom oferuje bardzo dużo.

Nadwozie i wnętrze

Potężna, długa maska, wielkie wloty powietrza i ostre krawędzie dają superdynamiczne wrażenie. Podobnie jest z tyłem, gdzie spojler, wystające poza obrys nadwozia lampy oraz umieszczone po bokach zderzaka kratki wyglądają wręcz niesamowicie. Gdy dodamy do tego świetne, ciemne felgi, przyciemniane tylne szyby i kilka chromowych wstawek otrzymujemy efekt bardzo fajny, i co najważniejsze, wyróżniający się. Wnętrze już tak ekstrawaganckie nie jest.

Jak to w Hondzie – materiały są czarne lub bardzo ciemne – na szczęście rozjaśnia je kremowa skóra, którą obszyto siedzenia. Mam wrażenie, że materiały są nieco gorszej jakości, niż to było w przypadku poprzedniej wersji Civica, który pod tym względem w segmencie zdecydowanie się wyróżniał. Teraz jest dobrze, ale konkurencja też nie pozostaje w tyle. Na słowa uznania niezmiennie zasługuje ergonomia. Wszystko jest na swoim miejscu, przycisków i pokręteł jest mało, a wszystkie znajdują się w zasięgu ręki kierowcy.

Niebieskie podświetlenie zegarów i centralnego wyświetlacza jest bardzo miłe dla oka. Duży plus dla Hondy za klasyczną, trójramienną kierownicę bez żadnych spłaszczeń, której wieniec ma dla mnie idealną grubość, więc świetnie leży w dłoniach. Kolejnym (dla mnie) atutem Civica są bardzo czytelne zegary z centralnie umieszczonym obrotomierzem, które nie są przeładowane nadmiarem informacji. Taki minimalizm o wiele bardziej do mnie przemawia. Miejsca w Hondzie jest dużo. Fotele jak zwykle są bardzo wygodne. Narzekać nie będą też pasażerowie jadący na tylnej kanapie.

Najbardziej irytującą rzeczą w tym samochodzie była bardzo niewygodna zabudowa tunelu środkowego, o którą w czasie jazdy opierało się moje prawe kolano, cały czas zmuszając mnie do trzymania niewygodnej pozycji. Bagażnik Hondy pomieści 488 l. Niestety, nie jest regularny. Ma podwójne dno z kilkoma poziomami, a zamiast rolety znajdziemy w nim zwijaną na boki półkę, którą można zamontować zarówno po lewej, jak i po prawej stronie kufra.

Silnik i skrzynia biegów

Pomiędzy przednimi kołami Civica zamontowano trzycylindorwy silniczek o pojemności 1 litra, który wspierany turbiną generuje 126 KM. Maksymalny moment obrotowy równy 200 Nm osiągany jest już od 2250 obr./min., więc Honda z tym motorkiem rozpędza się bardzo żwawo. Przeniesienie napędu odbywa się za pomocą 6-stopniowej skrzyni manualnej, która jest jedną z najlepszych tego typu konstrukcji. Przełożenia wchodzą z laboratoryjną wręcz precyzją, skok lewarka jest krótki, nie ma mowy o pomyleniu biegu. By zmienić przełożenie, wystarczy pchnąć lewarek do przodu lub do tyłu, nie trzeba trafiać dokładnie w pozycje poszczególnych biegów. Spalanie tego samochodu zależy od stylu jazdy. Dynamiczna jest okupiona dużymi stratami. W czasie testu auto średnio paliło ok. 8 l benzyny.

Zawieszenie i komfort jazdy

Fantastyczne – tym jednym słowem możemy opisać zawieszenie Hondy Civic. Jest bardzo pewne, bardzo mocno klei samochód do asfaltu, a jednocześnie zapewnia o wiele więcej komfortu, niż podobnie prowadzące się auta. Do tego mamy niezwykle czuły układ kierowniczy reagujący na najmniejszy ruch kierownicą. Słowa uznania należą się konstruktorom za wyciszenie. Nawet grubo przekraczając 200 km/h szum powietrza jest akceptowalny.

Wyposażenie i cena

Najtańszy Civic kosztuje 72500 zł. Cennik wersji testowej w topowej odmianie Executive startuje od 100100 zł. Co znajdziemy na jego pokładzie? Bardzo dużo. Wyliczankę zacznijmy od skórzanych i podgrzewanych foteli, tempomatu, nawigacji satelitarnej, automatycznej klimatyzacji, kilku systemów bezpieczeństwa i systemu regulacji twardości zawieszenia.