Honda Civic 1,6 i-DTEC 120 KM

Prezentowany egzemplarz Hondy Civic to chyba najlepszy kompromis pomiędzy osiągami a oszczędnością (jednak z lekką przewagą tego drugiego). Bez dwóch zdań to świetny samochód, ale i tak pozostaje niedosyt, że pod tak drapieżnie wyglądającym nadwoziem upchnięto ledwie 120 KM.


Nadwozie i wnętrze

Najnowsza Honda Civic wygląda rewelacyjnie. Potężna, długa maska, wielkie wloty powietrza i ostre krawędzie dają superdynamiczne wrażenie. Podobnie jest z tyłem, gdzie spojler, wystające poza obrys nadwozia lampy oraz umieszczone po bokach zderzaka kratki wyglądają wręcz niesamowicie. Gdy dodamy do tego świetne, ciemne felgi, przyciemniane tylne szyby i kilka chromowych wstawek otrzymujemy efekt bardzo fajny, i co najważniejsze, wyróżniający się.

Wnętrze już tak ekstrawaganckie nie jest. Jak to w Hondzie – materiały są czarne lub bardzo ciemne. Dotyczy to zarówno tapicerki, jak i wykończenia deski rozdzielczej. Mam wrażenie, że materiały są nieco gorszej jakości, niż to było w przypadku poprzedniej wersji Civica, który pod tym względem w segmencie zdecydowanie się wyróżniał. Teraz jest dobrze, ale konkurencja też nie pozostaje w tyle. Na słowa uznania niezmiennie zasługuje ergonomia. Wszystko jest na swoim miejscu, przycisków i pokręteł jest mało, a wszystkie znajdują się w zasięgu ręki kierowcy. Niebieskie podświetlenie zegarów i centralnego wyświetlacza jest bardzo miłe dla oka. Duży plus dla Hondy za klasyczną, trójramienną kierownicę bez żadnych spłaszczeń, której wieniec ma dla mnie idealną grubość, więc świetnie leży w dłoniach. Kolejnym (dla mnie) atutem Civica są bardzo czytelne zegary z centralnie umieszczony obrotomierzem, które nie są przeładowane nadmiarem informacji. Taki minimalizm o wiele bardziej do mnie przemawia. Miejsca w Hondzie jest dużo. Fotele jak zwykle są bardzo wygodne. Narzekać nie będą też pasażerowie jadący na tylnej kanapie, szczególnie ci zasiadający na skrajnych miejscach, które są podgrzewane. Bagażnik Hondy pomieści 488 l. Niestety, nie jest regularny. Ma podwójne dno z kilkoma poziomami, a zamiast rolety znajdziemy w nim zwijaną na boki półkę, którą można zamontować zarówno po lewej, jak i po prawej stronie kufra.

Silnik i skrzynia biegów

Pod maską testowej Hondy tętniło najnowsze serce japońskich inżynierów zasilane olejem napędowym. Motor ma być o wiele lżejszy, a przy tym charakteryzować się niewielkim apetytem na paliwo oraz zadowalającymi osiągami. I tak rzeczywiście jest. 120 KM osiągane przy 4000 obr./min. i moment obrotowy wynoszący 300 Nm przy 2000 obr./min. zapewniają sprint do „setki” w czasie 10,5 s, a średnie spalanie wynosi zaledwie ok. 5,5 l ON/100 km.

Zawieszenie i komfort jazdy

Honda Civic wygląda na bardzo szybki samochód, ale w tej wersji nią za bardzo nie poszalejemy, bo brakuje mocy. Na szczęście te niedostatki rekompensuje fantastyczne zawieszenie. Wielowahacz z tyłu trzyma samochód jak przyklejony. Do tego „zawias” nie jest tak twardy jak np. w Golfie i możemy zmieniać jego charakterystykę. Słowa uznania należą się konstruktorom także za wyciszenie. Nawet przy autostradowych prędkościach w kabinie jest cicho i przyjemnie.

Wyposażenie i cena

Nowy Civic w podstawie kosztuje 70900 zł, a więc jest o ok. 10 tys. zł drozsza od konkurencji. Różnicę tę można zniwelować patrząc na wyposażenie. Nasza wersja testowa kosztuje ok. 100 tys. zł. Jest to topowa odmiana z całym dobrodziejstwem inwentarza, a więc z m.in. skórzaną tapicerką, podgrzewanymi fotelami i kanapą, aktywnym tempomatem z funkcją automatycznego utrzymywania na pasie, ładowarką indukcyjną, wielofunkcyjną kierownicą, systemem nawigacji czy kamerą cofania.