Jak przegrać z PiS

Nie da się już udawać, że trwają wakacje polityczne – przeciwnie, niepostrzeżenie znaleźliśmy się w ogniu walki wyborczej. Oficjalnie termin wyborów do Sejmu i Senatu poznamy dopiero w połowie sierpnia, niemniej niemal pewne jest, że do urn pójdziemy już w połowie października.


PiS gotowe, tłok do Senatu

Wszystkie niedomówienia ucięło Prawo i Sprawiedliwość, ogłaszając liderów swoich list wyborczych. Lubelską – w miejsce europosłanki Elżbiety Kruk – otwiera wiceminister Sylwester Tułajew. Co charakterystyczne, tylko 4 jedynki w całej Polsce przypadły koalicjantom ze Zjednoczonej Prawicy (Solidarnej Polsce i Porozumieniu), co potwierdza, że Jarosław Kaczyński powoli zwija ten fikcyjny w istocie „sojusz wyborczy”.

W Lublinie źle to wróży perspektywom ponownego wystawienia lubelskiego senatora, prof. Andrzeja Stanisławka, który do tego zanotował ostatnio wpadką medialną z wysyłaniem niedoszłych licealistów za granicę. Z drugiej jednak strony w samym PiS-ie nie ma nadmiaru chętnych do Senatu akurat z Lublina, tj. w okręgu uznawanym za raczej trudny i niepewny.

Tymczasem, wbrew pozorom, utrzymanie miejsca w wyższej izbie parlamentu może okazać się dla partii rządzącej całkiem łatwe – opozycja bowiem, pomimo zapowiedzi wystawienia wspólnych kandydatów, już zaczęła się dzielić. Swój start zapowiedział radny Sejmiku Jacek Bury (niegdyś .Nowoczesna, teraz popierany przez PO). Do tego samego elektoratu chciałby się też jednak odwołać mec. Paweł Cegiełko, również z kręgów .Nowoczesnej, a obecnie dysponujący wsparciem radykalnie anty-PiS-owskich Obywateli RP.

W kręgach zbliżonych do lubelskiego ratusza mówi się też, że w Senacie swojego przedstawiciela chętnie widziałoby środowisko Wspólnego Lublina. Jeszcze niedawno wydawało się, że w ten sposób do polityki powróciłby były przewodniczący Rady Miasta Lublin Piotr Kowalczyk, ale sam Kowalczyk nie bardzo ma na to ochotę.

PSL (jak zwykle) walczy o wszystko

Podziały zdominują nie tylko wybory senackie. Już wiadomo, że nie będzie wspólnej listy niedawnej Koalicji Europejskiej. PSL zapowiedziało budowę własnego centrowego bloku – Koalicji Polskiej, choć… dokładnie nie wiadomo z kim. W skali kraju Stronnictwo przygarnęło bowiem jedynie parlamentarzystów z „prawego” (kojarzonego z Donaldem Tuskiem) skrzydła PO, choć także pozostaje nadal w sojuszu z liberalną Unią Europejskich Demokratów.

Wiadomo, że ludowcy negocjują również z KUKIZ’15, a także Markiem Jakubiakiem i tym, co zostało z jego Federacji, a także z Bezpartyjnymi Samorządowcami. Wobec ogromnego oporu aktywu przed koalicją z formacją uznawaną dotąd za „uosobienie kapitalizmu partyjnego w Polsce”, Paweł Kukiz zorganizował nawet wewnątrzorganizacyjną ankietę. Poza kwestiami pryncypialnymi wątpliwości potencjalnych sojuszników PSL wywołuje też doświadczenie – wszyscy decydujący się na wspólny start z PSL wprawdzie swoimi głosami pomagają „zielonym” przeczołgać się nad progiem, sami jednak nie zdobywają w takim układzie mandatów.

Na razie więc PSL niby buduje swój układ koalicyjny, ale w istocie prowadzi własną kampanię, na której czele stanął lubelski europoseł, Krzysztof Hetman.

Platforma – ciasna, ale własna?

Reszta niedawnej KE również jest „niedogadana”. W PO coraz silniejsze są głosy na rzecz samodzielnego startu, podkreślające, że ewentualna koalicja z SLD i innymi formacjami socjalliberalnej lewicy pozbawia Platformę centrowych wyborców, wymuszając jednocześnie oddanie nawet kilkudziesięciu miejsc mandatowych na wspólnych listach. PO też już zresztą prowadzi kampanię – na przykład atakując politykę lekową PiS-u.

Akcję informacyjną w tej sprawie przeprowadzili na ulicach Lublina posłanka Joanna Mucha i eksmarszałek Krzysztof Grabczuk. Z drugiej strony, choć lewica ceni się i droży, to jednocześnie Sojusz Lewicy Demokratycznej nie ma szczególnej ochoty, by próbować szczęścia samemu, choć namawiają na to liderzy sypiącej się Wiosny i niemal już unicestwionej Lewicy Razem.

W nie mniejszą rozsypkę popada też opozycyjna prawica. Po porażce do europarlamentu nie mogą się też pozbierać ugrupowania tworzące Konfederację. Decyzje o składzie jej list wyborczych zapadną zresztą w Warszawie, co nie działa zachęcająco na lubelski aktyw Wolności i Ruchu Narodowego. Wszystko to razem zapowiada zatem jesienne zdecydowane zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości.