Jaro Retro Auto uchyliło rąbka tajemnicy

W powstającym muzeum Jaro Retro Auto – Classic Garage będzie można zobaczyć prawdziwe perełki polskiej i światowej motoryzacji. Jego twórca Jarosław Janowski, był uprzejmy na chwilę otworzyć jego podwoje i pokazać uczestnikom spaceru po Hajdowie z wiceprezydentem Lublina Arturem Szymczykiem w ramach akcji „Plan dla dzielnic”

Na oficjalne otwarcie będziemy musieli poczekać jeszcze kilka miesięcy, ale w miniony wtorek, podczas prezydenckiego spaceru w ramach akcji „Plan dla dzielnic”, powstające przy ul. Jana Kasprowicza 34 prywatne muzeum motoryzacji na chwilę otworzyło swoje podwoje przed sąsiadami. Wśród kilkudziesięciu aut, które można było zobaczyć są prawdziwe perełki m.in. Ford T z 1916 roku czy Lublin 51 z drewnianą kabiną z 1953 roku, wyprodukowany przez lubelską Fabrykę Samochodów Ciężarowych.

W Lublinie i regionie muzeum motoryzacji będzie absolutną nowością. Jego twórcą i właścicielem jest Jarosław Janowski. Jak u 54-letniego lublinianina zrodziła się pasja do motoryzacji? – „Samochodziarzem” jestem z wykształcenia – mówi tygodnikowi z uśmiechem pan Jarosław. – Chodziłem do technikum samochodowego przy ul. Długosza, potem ukończyłem studia na Politechnice Lubelskiej. To techniczne zamiłowanie miałem od zawsze – wyznaje.

Pierwszym autem w kolekcji była Syrenka 105 z 1973 roku. Potem zbiór rósł w zawrotnym tempie. – Warszawy, Syreny 102, Warszawy garbate, Fiaty: małe oraz duże i amerykańska motoryzacja, w tym ponad stuletnie Fordy, Chevrolety – wylicza Jarosław Janowski.

W Jaro Retro Auto – Classic Garage, bo tak nazywa się powstające muzeum, będzie można zobaczyć około 25 samochodów, chociaż kolekcja lublinianina liczy ich znacznie więcej. – Miejsce nie pozwala na odpowiednie wyeksponowanie większej ilości aut. Być może latem część będziemy mogli pokazać na parkingu przed halą – mówi pan Jarosław.

Wśród kilkudziesięciu aut znajdują się prawdziwe perełki m.in. Ford T z 1916, który zrewolucjonizował motoryzację, będąc pierwszym samochodem produkowanym przy użyciu ruchomej taśmy produkcyjnej, czy Lublin 51 z drewnianą kabiną z 1953 roku, wyprodukowany przez lubelską Fabrykę Samochodów Ciężarowych. Uwagę przyciągają także przepiękne repliki Oldsmobile z 1890 r. czy Bugatti z 1927 r. Co ważne, wszystkie auta są sprawne technicznie i dość często biorą udział w rajdach zabytkowych pojazdów. O takim ogólnopolskim wydarzeniu w Lublinie myśli też pan Jarosław.

– Mogłoby odbyć się latem przyszłego roku. O tym, że jest w naszym mieście ogromne zainteresowanie niech świadczy liczba aut – ponad 90, które można było obejrzeć podczas II zlotu zabytkowych pojazdów z czasów PRL organizowanego niedawno przez Automobilklub Lubelski przy współpracy z Radą Dzielnicy Hajdów-Zadębie, Politechniką Lubelską – Wydziałem Mechanicznym, firmą „Wesoły Żuk”, Jaro Retro Auto – Classic Garage oraz z innymi pasjonatami – dodaje Jarosław Janowski.

Muzeum motoryzacji przy ul. Jana Kasprowicza 34 w Lublinie oficjalnie ma zostać otwarte wiosną przyszłego roku. BS