Już był w ogródku…

Piotr Budzyński był o włos od pierwszej wygranej w OMPRC

Druga runda Oponeo Mistrzostw Polski Rallycross nie ułożyła się po myśli naszych zawodników, wyeliminowanych z walki o wygrane przez awarie i kolizje. O wielkim pechu może mówić Piotr Budzyński, który na dwa okrążenia przed metą po defekcie seicento stracił niemal pewną wygraną w finale zmagań klasy SC Cup.

Piotr Budzyński

Budzyński (A. Lubelski) w bardzo dobrym stylu zaliczył kwalifikacje, plasując się trzy razy na drugich miejscach i raz na trzecim, by parę chwil później zwyciężyć w półfinale B.

– Oszczędzałem auto do decydujących biegów, zbytnio nie ryzykując, po drodze przytrafiła się tylko drobna awaria – zgięty drążek przekładni kierowniczej. W efekcie udało mi się wywalczyć drugie pole startowe w finale, moim zdaniem korzystniejsze w walce przed pierwszym zakrętem – relacjonował nasz kierowca . Rzeczywiście, Piotr Budzyński miał szanse objąć prowadzenie tuż po starcie, jednak uślizg na plamie oleju spowodował, że lider klasy Łukasz Grzybowski zdołał „wcisnąć się” przed naszego kierowcę. Budzyński kolejne okrążenia pokonywał w lepszym tempie od rywala i liczył, że po Joker Lap Grzybowskiego przejmie prowadzenie. O wyniku na mecie zdecydowała jednak nie sportowa rywalizacja, a… efekt technicznych działań organizatora. Tor przed finałem został zbyt obficie polany wodą (zabieg przeciw kurzowi), w rezultacie spore ilości błota wyrzucane spod kół prowadzącego auta zalepiły chłodnicę w samochodzie Piotra, silnik osłabł z przegrzania i zdefektował na piątym okrążeniu (uszczelka pod głowicą). Szóste miejsce w finale premiowane było tylko punktem, ale spora zaliczka punktowa z kwalifikacji i półfinału pozwoliły awansować Piotrowi w rankingu sezonu na 3. pozycję.

Niespodziewany lider SuperNational po 1. rundzie – Rafał Berdys (A. Rzemieślnik) – tym razem nie miał łatwego zadania w najliczniejszej klasie zawodów. Pochodzący z Kraśnika kierowca citroena saxo, w kwalifikacjach kolejno: szósty, siódmy, piąty i jedenasty, awansował do półfinału z ósmej pozycji.

– Start był wręcz idealny, wyprzedziłem Alana Wiśniewskiego (AK Wielkopolski, citroen C2), raptem potężne uderzenie w bok i wylądowałem tyłem na bandzie – komentował Berdys. Mimo sporych uszkodzeń Rafał kontynuował bieg i to nawet w całkiem dobrym tempie, jednak strata czasowa była nie do odrobienia i po raz pierwszy w karierze nie zakwalifikował się do finału. „Prezent”, jaki otrzymał od Miroslava Pospichala (Słowacja, vw polo), nie uszedł uwagi sędziów, którzy wkrótce potem zdyskwalifikowali kierowcę zza południowej granicy. Międzynarodowa obsada miała związek z zaliczeniem zawodów w Toruniu do cyklu rallycrossowych Mistrzostw Europy Centralnej FIA, do którego zgłosił się także Berdy i, nieco na pocieszenie…, zwyciężył w skromnie obsadzonej, czteroosobowej klasie ST-1600. W krajowym czempionacie imprezę ukończył na 9. miejscu, a w punktacji SuperNational po dwóch rundach OMPRC jest piąty.

Rafał Berdys

W kratkę walczył w kwalifikacjach Paweł Hurko, zajmując miejsca od piątego do dwudziestego trzeciego. Najgorszy wynik był opóźnionym efektem, a jakże, kontaktu z rywalem pod koniec najlepszej, drugiej próby, kończącej sobotnie zmagania. W kolejnym starcie Hurko miał spore problemy z trakcją seicento. Oględziny zawieszenia nie wykazały nieprawidłowości, dopiero analiza zapisów na kamerze i niepokojące dźwięki z okolic wlewu paliwa pozwoliły ustalić przyczynę „zamiatania” tyłem na lewych zakrętach: przez rozszczelniony przewód benzyna wylewała się na prawe koło auta, powodując uślizgi. Ostatecznie kwalifikacje Paweł ukończył na 10. miejscu, wchodząc do półfinału. Walka o finałową szóstkę rozpoczęła się od zamieszania podczas pierwszego zakrętu, po którym nasz kierowca ruszył w pogoń za czołówką. Na czwartym okrążeniu kierowca A. Chełmskiego minął jednego, a na piątym – kolejnego rywala, ale to nie wystarczyło zajęcia do premiowanego awansem trzeciego miejsca i metę minął jako czwarty. – Sporo przygód, ale bardzo lubię ten tor. Lepsza pozycja na starcie półfinału zwiększyłaby szansę na awans. Mocno goniłem, ale nie starczyło czasu. Teraz pora podziałać trochę przy aucie przed kolejną rundą – podsumował Hurko. W klasyfikacji zawodów Paweł zamknął pierwszą dziesiątkę klasy SC Cup, natomiast w punktacji sezonu, po nieszczęśliwej dyskwalifikacji w inauguracyjnej rundzie, zajmuje 15. lokatę. ŁG

Uderzenie przez rywala wyeliminowało Rafała Berdysa z walki o finał