Kanapkom wjazd wzbroniony!

Jak wynika z danych celników, to w Dorohusku zatrzymano w ubiegłym roku najwięcej żywności pochodzenia zwierzęcego. W obawie przed ASF celnicy rekwirują wszystko, a podróżnym wręczają mandaty.

Zgodnie z obowiązującym już od ponad 10 lat zakazem przywozu na teren Unii Europejskiej artykułów pochodzenia zwierzęcego (mięsnych i mlecznych) – ze względu na ryzyko wprowadzenia chorób, m.in. wirusa afrykańskiego pomoru świń – podróżni, którzy posiadają tego typu produkty spożywcze, mają obowiązek wyrzucenia ich do specjalnych pojemników znajdujących się na przejściach granicznych. Następnie żywność trafia do utylizacji. I choć wielu stosuje się do obowiązujących przepisów, wciąż zdarzają się tacy, którzy podchodzą do nich beztrosko i nie zważają na zagrożenie rozprzestrzeniania się ASF.

– Tymczasem zgodnie z analizami ryzyka istnieje prawdopodobieństwo przeniesienia choroby nie tylko poprzez migrację dzików, ale także poprzez ruch osobowy i tranzytowy między państwami – zwiększający ryzyko nielegalnego przewiezienia produktów żywnościowych skażonych wirusem – informuje nadkom. Marzena Siemieniuk z Izby Administracji Skarbowej w Lublinie.

Tylko w 2019 r. na przejściach granicznych w województwie lubelskim funkcjonariusze celno-skarbowi zarekwirowali, a następnie zutylizowali blisko 53 tony żywności, a podróżnym łamiącym zakaz wwozu do UE tego typu produktów wystawili prawie 1,8 tys. mandatów na łączną kwotę pół miliona zł. W kilkunastu przypadkach wszczęto postępowania karne skarbowe, a sprawy trafiły do sądu.

Najwięcej, bo aż 17,7 t, przekąsek, kanapek czy deserów celnicy zatrzymali w 2019 r. w Dorohusku. – Duże ilości żywności pochodzenia zwierzęcego wwożą do Polski także pasażerowie międzynarodowych pociągów, np. na kolejowym przejściu granicznym w Dorohusku funkcjonariusze ujawnili ponad 1,6 ton takich produktów – dodaje nadkom. Siemieniuk. (pc)